
Zobacz innych Facetów i Facetki od nauki z Uniwersytetu Łódzkiego.
Walka z problemami społecznymi – socjolog jako rycerz Jedi
Niektóre zmiany społeczne zachodzą bardzo gwałtownie. Doskonałym przykładem była zmiana zapoczątkowana przez pandemię, w skrócie określaną jako COVID. Niemal z dnia na dzień wirus o nieznanym pochodzeniu zmienił (i to w skali globalnej) sposób, w jaki pracowaliśmy, uczyliśmy się, spędzaliśmy czas wolny. Innym przykładem tak radykalnej zmiany jest powódź. Zazwyczaj przychodzi dość szybko. W ciągu zaledwie kilku dni, a czasami kilkunastu godzin potrafi zmienić funkcjonowanie całych społeczności lokalnych. W Polsce bardzo doświadczyła mieszkańców Dolnego Śląska, zarówno w 1997 r., jak i w 2024. Zniszczyła infrastrukturę, drogi, budynki użyteczności publicznej, domy, pozbawiła z dnia na dzień dzieci, młodzież i dorosłych przestrzeni, w których uczyli się, pracowali, mieszkali itp. Na pewno nie była ostatnia. Inne zmiany społeczne mogą dziać się powoli. W jakiejś gminie wiejskiej ubywa stopniowo miejsc pracy, usług społecznych, mieszkańcy (przeważnie młodzi), migrują do innych miejscowości. Z czasem zapada decyzja o zamknięciu szkoły w jednej ze wsi, znikają kolejne miejsca zatrudnienia, migracja nasila się, gmina jest dotknięta depopulacją, która może zagrozić istnieniu niektórych wsi. Takich wsi w Polsce mamy coraz więcej.
Powódź przychodzi nagle. Depopulacja znacznie ciszej
Zarówno nagłe, jak i ciche zmiany generują liczne problemy społeczne, ale też są przez nie wywoływane. Migracja (dla przykładu) może generować wzrost bezrobocia (w związku z zanikiem kolejnych usług) ale też jest efektem wielu problemów, które dotknęły społeczność i spowodowały, że część mieszkańców zdecydowała się opuścić swoje dotychczasowe miejsce zamieszkania i tam już nie wracać. Socjolog te zmiany nie tylko obserwuje, ale pracując w nurcie tzw. socjologii zaangażowanej, stara się (łącząc siły np. z instytucjami publicznymi czy organizacjami pozarządowymi) im przeciwdziałać, niwelować ich społeczne skutki, tak by nawet jeśli są nieuniknione (a wiele z nich jest), następowały stopniowo, a lokalne społeczności mogły się do nich przygotować.
Socjolog może zatem być rycerzem Jedi, który walczy z tym, co jest niepożądane, złe, niechciane (oczywiście z perspektywy konkretnych zbiorowości, np. mieszkańców wsi, gminy, małego, czy całkiem dużego miasta). Od wielu lat tak właśnie wyobrażałam sobie swój zawód – chciałam (i nadal chcę) być socjologiem zaangażowanym, którego misją jest obserwowanie, analizowanie zmian społecznych (przede wszystkim tych zagrażających społecznościom lokalnym), ale też podejmowanie działań (często długofalowych) celem zminimalizowania ich negatywnych konsekwencji.
– wyznaje dr hab. Katarzyna Zajda, prof. UŁ.
Co zrobić, gdy problem wydaje się nie do rozwiązania?
Od wielu lat zajmuję się przede wszystkim problematyką wdrażania na wsi i w małych miastach innowacji społecznych. To nietypowe praktyki rozwiązywania różnych problemów lokalnych. Przemierzając wzdłuż i wszerz Polskę, realizując badania terenowe poznawałam te społeczności, ich problemy. Czasami dotyczyły one tzw. wykluczenia komunikacyjnego, tego, że mieszkańcy nie mieli, jak dojechać do innych miejscowości, a czasami wykluczenia ze sfery kultury – we wsi nie działała świetlica wiejska, dom kultury, a młodzież czas wolny spędzała na przystanku autobusowym. Problemy tych społeczności nie tylko analizowałam, ale również razem z mieszkańcami starałam się spojrzeć na nie jako na wyzwanie, z którym można się zmierzyć. W ten sposób od pracy badawczej przeszłam do roli moderatorki warsztatów tworzenia innowacji społecznych, które dzisiaj w wielu miejscach są wdrażane. Polegają one (dla przykładu) na uruchomieniu we wsi sąsiedzkiej usługi dowozu mieszkańców do pobliskich miejsc, czy utworzeniu nowego klubu dla młodzieży, w którym organizuje ona festiwale kina (samodzielnie dobierając repertuar i dbając o wspólną przestrzeń). Bywa i tak, że drobne zmiany wystarczą by w danej społeczności odrodziła się nadzieja, że można budować coś wspólnie, nawet jeśli brakuje finansów. Oczywiście to długi proces, ale jak najbardziej możliwy.

Zanim nadejdzie kryzys
W części projektów, które realizuję współpracuję z bardzo dużą liczbą partnerów z całego kraju – w tym przypadku sama mobilizacja mieszkańców i ich przedstawicieli to za mało, by można było przeciwdziałać zagrożeniom. Tak jest w przypadku projektu o akronimie Local S.O.S, który wdrażam razem z Fundacją UŁ. Tu mierzymy się z problemem zagrożenia powodziowego na Dolnym Śląsku oraz zagrożenia militarnego na Podkarpaciu. Oba są bardzo poważne i angażują wiele podmiotów reprezentujących zarówno świat nauki, instytucje publiczne (z poziomu lokalnego, regionalnego i centralnego), organizacje pozarządowe, lokalne grupy działania (z którymi jestem w szczególnie bliskim kontakcie), jak i przedsiębiorców. Przygotowanie społeczności na tego rodzaju zagrożenia jest długim procesem. Oby nigdy nie doszło do tej ostatecznej walki. Gdyby jednak ciemna strona Mocy zaatakowała, to chcemy być przygotowani.
Projekty, które prowadzi Facetka od walki z problemami
´ܻåÂá泦¾±²¹: dr Bartosz Kałużny; Urs Leutenegger, materiał źródłowy: dr hab. Katarzyna Zajda, prof. UŁ opracowanie: Centrum Współpracy z Otoczeniem i Społecznej Odpowiedzialności Uczelni
Zobacz innych Facetów i Facetki od nauki z Uniwersytetu Łódzkiego
