Kryzys ukryty za maską siły
Zdrowie psychiczne mężczyzn wciąż pozostaje tematem, o którym mówi się zbyt rzadko.
Przez wiele lat mężczyzn uczono, że powinni być silni, samodzielni i niewzruszeni. Wielu z nich nauczyło się dobrze maskować swoje trudności i sprawiać wrażenie, że wszystko jest w porządku, nawet gdy wewnętrznie przeżywają kryzys. Co więcej, część mężczyzn nie chce, aby mówić o ich problemach, ponieważ obawia się oceny lub utożsamia proszenie o pomoc ze słabością
– mówi ekspert.
„Nie daję już rady”
Mężczyźni zgłaszający się do psychologa nie zawsze potrafią nazwać problem, z którym się mierzą. Często dopiero rozmowa ze specjalistą pozwala odkryć, co naprawdę kryje się za przemęczeniem lub wypaleniem.
Wielu mężczyzn nie zgłasza się z informacją, że ma depresję czy zaburzenia lękowe. Częściej mówią, że są zmęczeni, wypaleni albo że „nie dają już rady”. Dopiero w trakcie rozmowy okazuje się, że za chronicznym zmęczeniem stoi długotrwały stres, trudności w regulacji emocji, ciągłe spełnianie oczekiwań innych osób i poczucie, że trzeba być na najwyższych obrotach. W tle często pojawiają się również zaburzenia lękowe, depresja, kryzysy w relacjach czy problemy z poczuciem własnej wartości
– podkreśla Śliwerski.
Złość, izolacja i ucieczka w pracę
Kryzys psychiczny nie zawsze objawia się smutkiem. W przypadku mężczyzn może przyjmować formę zachowań, które otoczenie błędnie uznaje za przejaw trudnego charakteru, braku zainteresowania rodziną lub nadmiernej ambicji.
Emocje są uniwersalne, ale sposób ich wyrażania bywa różny. U mężczyzn depresja lub kryzys częściej objawiają się drażliwością, wybuchami złości, nadmiernym zaangażowaniem w pracę albo sięganiem po używki. Warto też zwrócić uwagę na wycofywanie się z relacji, coraz większą potrzebę izolacji, uciekanie w sen, gry komputerowe czy ograniczanie rozmów z bliskimi. Czasami właśnie takie zachowania są sygnałem, że ktoś zmaga się z poważnym kryzysem.
Sygnały, których nie należy lekceważyć
Nie każdy gorszy dzień oznacza konieczność rozpoczęcia terapii. Niepokój powinny jednak wzbudzić zmiany, które utrzymują się przez dłuższy czas i zaczynają wpływać na pracę, relacje oraz codzienne obowiązki.
Niepokojące mogą być długotrwałe zmęczenie, obniżenie nastroju, problemy ze snem, utrata zainteresowań, wycofanie z relacji, nadużywanie alkoholu lub innych substancji, a także poczucie, że codzienne obowiązki wymagają coraz większego wysiłku. Ważnym sygnałem jest również sytuacja, gdy dotychczasowe sposoby radzenia sobie przestają działać
– dodaje psycholog.
Pomoc dopiero w ostateczności
Wielu mężczyzn decyduje się na spotkanie ze specjalistą dopiero wtedy, gdy kryzys poważnie zaburza ich życie. Wcześniej próbują poradzić sobie samodzielnie, ponieważ przyznanie się do bezradności postrzegają jako osobistą porażkę.
Wciąż silny jest kulturowy przekaz, że „chłopaki nie płaczą”, a prawdziwy mężczyzna powinien poradzić sobie sam. Wielu mężczyzn ma poczucie, że okazywanie bezradności lub proszenie o pomoc oznacza porażkę. Dlatego często zwlekają do momentu, gdy problem staje się bardzo nasilony i zaczyna wpływać na zdrowie, relacje lub pracę.
Pułapka „silnego faceta”
Stereotyp mężczyzny, który niezależnie od okoliczności musi zachować kontrolę, może przynosić skutki odwrotne do zamierzonych. Uzależnienie poczucia własnej wartości od sukcesów sprawia, że każda porażka zaczyna być odbierana jako dowód osobistej niewystarczalności.
Taki stereotyp może osłabiać odporność psychiczną zamiast ją wzmacniać. Jeśli poczucie własnej wartości opieramy wyłącznie na tym, co osiągamy, posiadamy lub jak skutecznie sobie radzimy, staje się ono bardzo chwiejne. Wystarczy wtedy gorszy okres, porażka czy kryzys, aby pojawiło się poczucie, że „jestem niewystarczający”. Tymczasem najtrwalszym źródłem odporności psychicznej jest przekonanie o własnej wartości jako człowieka, a nie wyłącznie ocena swoich osiągnięć. Każdy z nas zna osoby, które imponują wyglądem/ lub posiadanymi dobrami (czyli tym co mają), które robią fascynujące rzeczy (co robię), ale jednocześnie nie budzą naszego szacunku jako ludzie (jaki jestem)
– podkreśla naukowiec.
Wsparcie bez presji i oceniania
Bliscy często chcą jak najszybciej znaleźć rozwiązanie problemu. Naciskanie na rozmowę, udzielanie nieproszonych rad lub krytykowanie zachowania osoby w kryzysie może jednak pogłębić jej wycofanie.
Przede wszystkim warto unikać presji, krytyki i prób „naprawiania” drugiej osoby na siłę. Wiele problemów psychicznych wiąże się już z silną wewnętrzną krytyką i poczuciem niespełniania oczekiwań. Dokładanie kolejnej presji zwykle nie pomaga. Znacznie skuteczniejsze jest okazywanie zainteresowania, życzliwości i gotowości do rozmowy wtedy, gdy druga osoba będzie na nią gotowa. Jeśli chcemy wywołać zmianę w czyimś postępowaniu, najpierw musimy okazać tej osobie życzliwe zrozumienie.
Proszenie o pomoc jest umiejętnością
Zmiana sposobu myślenia o emocjach wymaga odejścia od przekonania, że ich ujawnianie świadczy o słabości. Rozmowa o własnym samopoczuciu może być pierwszym krokiem do odzyskania kontroli nad życiem.
Dla wielu mężczyzn nadal jest to trudne. Pomaga pokazywanie, że emocje są naturalnym elementem życia każdego człowieka, a rozmowa o nich nie oznacza słabości. Warto też podkreślać, że proszenie o pomoc jest jedną z umiejętności radzenia sobie z problemami, a nie dowodem nieudolności.
Nie musisz stale udowadniać swojej wartości
Najważniejszy komunikat skierowany do mężczyzn dotyczy prawa do odpoczynku, odpuszczenia i traktowania samego siebie z życzliwością. To właśnie te umiejętności, a nie nieustanna walka z własnymi ograniczeniami, mogą stać się źródłem prawdziwej odporności, dlatego drodzy mężczyźni:
nie musicie przez cały czas udowadniać swojej wartości. Od czasu do czasu pozwólcie sobie odpuścić, odpocząć i nauczyć się bycia przyjacielem samego siebie. Paradoksalnie właśnie to jest jednym z fundamentów zdrowia psychicznego i prawdziwej siły
– podsumowuje Śliwerski.
Materiał: dr Andrzej Śliwerski
Redakcja: Kacper Szczepaniak, Centrum Komunikacji Marki