Zobacz innych Facetów i Facetki od nauki z Uniwersytetu Łódzkiego.
Fale radiowe dla diagnostyki kardiologicznej
Niewydolność serca dotyka ponad 60 mln ludzi na świecie. Jednym z najważniejszych symptomów zaostrzenia choroby jest gromadzenie się płynu w płucach. To znak, że konieczna jest zmiana leczenia, zanim stan pacjenta się pogorszy.
Zespół naukowców i inżynierów z Uniwersytetu Łódzkiego pracuje nad nieinwazyjnym urządzeniem do oceny ilości płynu w płucach za pomocą niskoenergetycznego promieniowania radiowego - fal, które otaczają nas na co dzień i od ponad 100 lat zapewniają nam dostęp do telekomunikacji, telewizji i oczywiście radia.
Problem, którego nie widać na czas
Serce dotknięte niewydolnością nie przestaje pracować lecz pompuje krew mniej wydajnie, niż wymaga tego organizm. Konsekwencją spowolnionego krążenia jest zastój krwi, a płyn z naczyń zaczyna przenikać do tkanek. Szczególnie groźny jest zastój płucny: pęcherzyki płucne, w których tlen przenika do krwi, powinny być wypełnione powietrzem. Gdy stopniowo wypełnia je płyn, oddychanie staje się coraz trudniejsze. Pacjent męczy się przy codziennych czynnościach, pojawia się duszność, a bez zmiany leczenia stan chorego może w ciągu kilku dni pogorszyć się na tyle, że trafia do szpitala.
Kluczowe jest więc wychwycenie zastoju wcześnie. W momencie, gdy wystarczy korekta farmakoterapii. Tu jednak medycyna napotyka praktyczny problem. Klasyczne zdjęcie rentgenowskie wykrywa płyn w płucach dopiero w późnym stadium i potrafi przeoczyć nawet około 40% przypadków. Tomografia komputerowa jest dokładna, ale kosztowna i wiąże się z promieniowaniem jonizującym, więc nie nadaje się do rutynowej, częstej kontroli. Ultrasonografia płuc wymaga przeszkolonego operatora i interpretacji obrazu. Żadna z tych metod nie przypomina tego, czego pacjent kardiologiczny potrzebuje najbardziej: badania tak prostego i powtarzalnego jak domowy pomiar ciśnienia.
Jak działa RuFuS?
Odpowiedzią na ten problem jest RuFuS - radiowy czujnik płynu w płucach rozwijany na Wydziale Fizyki i Informatyki Stosowanej Uniwersytetu Łódzkiego. Urządzenie wysyła w kierunku klatki piersiowej sygnał radiowy o bardzo małej mocy, a następnie analizuje, jak sygnał ten zachował się po zetknięciu z ciałem: jaka jego część została odbita, jaka pochłonięta, a jaka przeszła na drugą stronę.
Fizyczna zasada działania jest dobrze znana: woda i powietrze zupełnie inaczej oddziałują z falami elektromagnetycznymi. Zdrowe, wypełnione powietrzem płuco przepuszcza sygnał radiowy inaczej niż płuco, w którym gromadzi się płyn. Analizując parametry fali odbitej i przechodzącej, można ilościowo ocenić, ile płynu znajduje się w drodze sygnału.
Z perspektywy pacjenta badanie jest maksymalnie proste: pomiar trwa kilka sekund, nie wymaga udziału operatora, wkłuwania igły ani pobierania krwi i nie wykorzystuje promieniowania jonizującego. Wynik dostępny jest od razu. Co istotne, urządzenie zaprojektowano z myślą o śledzeniu zmian w czasie. Pojedynczy pomiar mówi, jak jest dzisiaj. Seria regularnych pomiarów może pokazać trend np. narastanie ilości płynu z dnia na dzień jest informacją, która pozwala lekarzowi zareagować, zanim pojawią się nasilone objawy.
Od prototypu do badań z pacjentami
Projekt narodził się na Uniwersytecie Łódzkim, a jego początki sięgają programu Inkubator Innowacyjności 4.0. Zespół łączy kompetencje z zakresu fizyki, technik radiowych, inżynierii, uczenia maszynowego i medycyny.
Pierwszy prototyp badawczy został objęty patentem (nr 245498), a kolejne rozwiązania – dostosowane do wymagań kompatybilności elektromagnetycznej jest przedmiotem zgłoszenia europejskiego (EP.26167020.2). Technologię przetestowano najpierw w warunkach laboratoryjnych, m.in. na układach fantomowych imitujących właściwości ludzkich tkanek, a metody pomiarowe zespołu doczekały się publikacji w czasopismach naukowych, np. w „Scientific Reports" czy w „Virtual and Physical Prototyping" ponieważ sama technika radiowa okazuje się bowiem przydatna także poza diagnostyką medyczną, np. w kontroli jakości druku 3D i materiałów kompozytowych.
Najważniejszym sprawdzianem był jednak eksperyment medyczny z udziałem pacjentów kardiologicznych. Jego pierwsze wyniki zespół zaprezentował na kongresie American Heart Association Scientific Sessions 2024 w Nowym Orleanie - jednej z najważniejszych konferencji kardiologicznych na świecie. Prototyp wykrył zastój płucny u wszystkich badanych pacjentów, którzy w referencyjnym badaniu potwierdzeni jako pacjenci z zastojem.
Praca zespołu została dostrzeżona również w konkursach dla wynalazców. RuFuS zdobył nagrody główne w konkursach Młody Wynalazca 2024 i Forge of Talents 2025. Na dalszy rozwój technologii zespół pozyskał ponad 12 mln zł finansowania ze środków europejskich, m.in. z programów TEAM-NET FENG i NextGenerationEU. Środki te przeznaczone są na opracowanie czujnika drugiej generacji.
Co dalej?
Powstają równolegle dwie wersje urządzenia: instytucjonalna, przeznaczona dla szpitali, przychodni i ośrodków rehabilitacji kardiologicznej oraz przenośna, do użytku osobistego. To właśnie z tą drugą wiąże się najbardziej perspektywiczny scenariusz: pacjent z niewydolnością serca wykonuje w domu krótki, kilkusekundowy pomiar, a wynik trafia do systemu telemedycznego. Jeśli ilość płynu w płucach zaczyna rosnąć, lekarz może skontaktować się z pacjentem, zlecić dodatkowe badania lub zmodyfikować leczenie zanim konieczny stanie się pobyt w szpitalu
– dr inż. Maciej Ślot przedstawia koncepcję urządzenia, nad którym od kilku lat pracuje wraz ze swoim zespołem.
RuFuS nie ma zastępować kardiologa ani tomografu. Ma pełnić rolę systemu wczesnego ostrzegania jako narzędzie, które da lekarzowi i pacjentowi kilka dni przewagi nad chorobą. W przypadku niewydolności serca te kilka dni często decyduje o tym, czy wystarczy korekta leczenia w domu, czy potrzebna będzie kolejna hospitalizacja. Każda unikniona hospitalizacja to nie tylko oszczędność dla systemu ochrony zdrowia, ale przede wszystkim lepsza jakość życia chorego.
Zanim urządzenie trafi do pacjentów, przed zespołem jeszcze długa droga: udoskonalenie konstrukcji, szersze badania kliniczne potwierdzające skuteczność i bezpieczeństwo w różnych grupach pacjentów, przygotowanie pilotażowej serii urządzeń oraz certyfikacja wymagana dla wyrobów medycznych. Kierunek jest jednak jasny. Fale radiowe, które od ponad wieku służą nam do przesyłania dźwięku i obrazu, mogą wkrótce zacząć przekazywać informację znacznie cenniejszą - tę o stanie naszego zdrowia.
´ܻåÂá泦¾±²¹: dr Bartosz Kałużny, Centrum Współpracy z Otoczeniem i Społecznej Odpowiedzialności Uczelni
²Ѳ¹³ٱð°ù¾±²¹ł: dr inż. Maciej Ślot, Wydział Fizyki i Informatyki Stosowanej, Uniwersytet Łódzki
Opracowanie: Centrum Współpracy z Otoczeniem i Społecznej Odpowiedzialności Uczelni, Uniwersytet Łódzki
Zobacz innych Facetów i Facetki od nauki z Uniwersytetu Łódzkiego
