91ÌÒɫ

Wampir wiecznie żywy. Dlaczego nie przestaje nas fascynować?

Przeraża, uwodzi, a czasem nawet pozwala opowiedzieć o odrzuceniu i daje nadzieję. Wampir od dawna przekracza granice horroru: pojawia się w romansach, teledyskach, grach i cosplayu. A skoro Halloween to święto, podczas którego – jak dawniej wierzono – zaciera się granica między światem żywych i umarłych, trudno o lepszą okazję, by przyjrzeć się postaci, która od wieków wymyka się temu podziałowi. O kulturowych wcieleniach wampira porozmawialiśmy z dr. Tomaszem Fisiakiem z Zakładu Literatury i Kultury Brytyjskiej UŁ.

Opublikowano: 30 października 2026
Nosferatu

Max Schreck jako hrabia Orlok w filmie „Nosferatu – symfonia grozy” (1922), reż. F.W. Murnau.Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna

Pozwolę sobie skorzystać z pewnego partyjnego hasła: „Wampir wiecznie żywy. I bardzo dobrze”

– żartuje nasz rozmówca. Za tą odpowiedzią kryje się jednak poważne pytanie badawcze: co sprawia, że postać tak często opisywana i filmowana nadal przyciąga twórców i publiczność?

Dr Tomasz Fisiak zajmuje się literaturą gotycką, zwłaszcza XVIII- i XIX-wieczną. W swoich badaniach podążył za jej bohaterami aż do teledysków. Ta zmiana medium pozwala zobaczyć, jak dawne opowieści zyskują nowe znaczenia, zachowując rozpoznawalne motywy. Wampir jest pod tym względem wyjątkowo wdzięcznym bohaterem: może wystąpić w historii miłosnej, budzić odrazę, rozśmieszać albo reprezentować doświadczenie kogoś, kto nie znajduje dla siebie miejsca w społeczeństwie.

Medialna kariera wampira

Zanim wampir trafił do teledysków i gier komputerowych, jego kolejne wcielenia powstawały na kartach literatury i na ekranach kin. Każde medium dawało twórcom inne możliwości: potwór opisywany słowami zyskiwał twarz, głos i sposób poruszania się, a z czasem stawał się także postacią, w którą odbiorca mógł się wcielić.

Literacka historia wampira nie zaczyna się przy tym od Draculi. Ważnym poprzednikiem hrabiego był lord Ruthven z „Wampira” Johna Polidoriego, opublikowanego w 1819 roku. Postać ta była inspirowana lordem Byronem. W takim rodowodzie badacz dostrzega jeden z tropów pozwalających zrozumieć trwałość wampirycznej fascynacji: przyciągać może niezależność bohatera, jego indywidualizm i niechęć do podporządkowania się obowiązującym zasadom.

Powieść Brama Stokera ukazała się w 1897 roku. Później wyobrażenia widzów kształtowali między innymi Nosferatu z filmu Friedricha Wilhelma Murnaua oraz Dracula grany przez Bélę Lugosiego. Wampir zyskał nie tylko rozpoznawalny wygląd, lecz także kolejne sposoby docierania do odbiorców.

Tak więc zaczęliśmy od powieści, od tekstu, przeszliśmy później do kina, później wampir przeniósł się do teledysków, do gier komputerowych, do cosplayu

– wylicza Fisiak.

Ta wędrówka ma znaczenie dla interpretacji. Odbiorca teledysku nie musi wcześniej czytać Stokera, żeby rozpoznać wampiryczną charakteryzację. Może jednak zobaczyć więcej, kiedy zna historię motywu: dostrzec filmowy cytat, zmianę roli bohatera albo odwrócenie znajomego zakończenia. Śledzenie takich powiązań jest jednym z zadań badacza kultury.

Nosferatu czy Edward? Dwa sposoby przyciągania uwagi

Wampir nie ma jednej obowiązkowej twarzy. Dobitnie pokazuje to zestawienie Nosferatu z Edwardem ze „Zmierzchu”, bohaterem prozy Stephenie Meyer. Pierwszy przede wszystkim niepokoi swoim wyglądem. Drugi staje się obiektem romantycznej fascynacji. Tak odległe przedstawienia pokazują, jak różne oczekiwania może zaspokajać ta sama figura kulturowa.

Jest tutaj pewna niejednoznaczność. Jedno, czego nie można odmówić wampirowi, to jego charyzma, jego dar przyciągania, przykuwania uwagi. No i właśnie ten wciąż obecny element grozy. Wiadomo, lubimy się bać, popularność horrorów o tym świadczy

 – mówi naukowiec.

Wampir może więc odpychać, a zarazem budzić ciekawość. Nawet kiedy staje się piękny i uwodzicielski, pozostaje istotą potencjalnie niebezpieczną. Napięcie między bliskością a zagrożeniem pozwala łączyć romans z horrorem. W tym zestawieniu atrakcyjność wampira nie jest prostym zaprzeczeniem jego potworności. Może ją komplikować: bohater budzi pragnienie właśnie wtedy, gdy spotkanie z nim wiąże się z ryzykiem. Dlatego zmiana wyglądu nie musi usuwać podstawowego konfliktu wpisanego w opowieść. Pytanie o to, czy można mu zaufać, staje się równie ważne, jak pytanie o możliwość jego pokonania.

Fisiak wskazuje również na atrakcyjność wyobrażenia życia poza zwykłym ludzkim czasem. Wieczna młodość oznacza tutaj więcej niż brak zmarszczek: otwiera możliwość fantazjowania o uczuciach, których nie kończy starzenie się. Jednocześnie badacz zastrzega, że nie da się sprowadzić popularności wampirów do jednej przyczyny. U jednych odbiorców ważniejsza będzie przyjemność przeżywania grozy, u innych romantyczna obietnica lub fascynacja niezależnym bohaterem.

Romans starszy niż „Zmierzch”

Erotyczna fascynacja wampirem nie narodziła się wraz ze współczesnymi bestsellerami. Żeby zobaczyć, jak długo towarzyszy temu motywowi, warto sięgnąć po „Carmillę” Josepha Sheridana Le Fanu z 1872 roku. W centrum opowiadania znajdują się tytułowa wampirzyca oraz Laura. Ich relacja łączy bliskość, pragnienie i zagrożenie.

„Carmilla” Josepha Sheridana Le Fanu należała do XIX-wiecznych opowieści, które nadały wampirowi kobiecą postać. Ilustracja Davida Henry’ego Fristona z 1872 roku.

„Carmilla” Josepha Sheridana Le Fanu należała do XIX-wiecznych opowieści, które nadały wampirowi kobiecą postać. Ilustracja Davida Henry’ego Fristona z 1872 roku. Autor i źródło: Il. David Henry Friston, 1872 / Wikimedia Commons, domena publiczna.

 

Fisiak zwraca uwagę na znaczenie wyboru dwóch kobiecych bohaterek. Wampiryczna historia stwarzała przestrzeń do przedstawienia więzi wykraczającej poza przyjęte obyczajowe ramy. To ważna wskazówka dla czytelnika: w literaturze grozy warto pytać nie tylko o to, kto jest potworem, ale także o to, jakie zachowania i pragnienia budzą niepokój w świecie przedstawionym.

I być może też stąd wzięła się popularność wampira, ponieważ wampir łamał tabu. Wampir okazywał niezwykłą niezależność, nie poddawał się normom obowiązującym w danym okresie. To dotyczy zarówno Carmilli, jak i samego Draculi

– zauważa badacz.

W przypadku „Carmilli” szczególnie wyraźnie widać, że wampiryczna opowieść pozwala mówić o czymś więcej niż strach przed śmiercią. Groza splata się z pytaniami o intymność, swobodę i granice akceptowanych relacji.

Dlatego między dziewiętnastowiecznym opowiadaniem a współczesnym romansem wampirycznym można znaleźć ciągłość. Zmieniają się bohaterowie, język i obyczaje, ale zainteresowanie postacią, która przekracza zakazy i jednocześnie przyciąga, nie znika.

Nosferatu śpiewa w Myslovitz

Z takim przygotowaniem można wrócić do znajomej piosenki i zobaczyć ją inaczej. W teledysku „Dla Ciebie” Myslovitz, wyreżyserowanym przez Krzysztofa Pawłowskiego, Artur Rojek występuje w charakteryzacji nawiązującej do Nosferatu. Gotyckie wnętrza, światłocień i filmowy wampir przenoszą utwór w obszar znany z kina grozy.

Artur Rojek jako wampir w teledysku „Dla ciebie” Myslovitz (2000), reż. Krzysztof Pawłowski. Źródło kadru: YouTube
Artur Rojek jako wampir w teledysku „Dla ciebie” Myslovitz (2000), reż. Krzysztof Pawłowski. Źródło kadru: YouTube

 

Są pewne sceny, które od razu z automatu każą nam myśleć o tym, że oto jest Murnau. To są te charakterystyczne motywy niemieckiego ekspresjonizmu. Ta specyficzna gra światłem i cieniem. Artur Rojek ucharakteryzowany na Nosferatu

– wskazuje Fisiak.

W teledysku pojawia się również Agnieszka Dygant, a nadchodzący świt przywołuje finał filmu Murnaua. Do rozpoznawalnego repertuaru należą czosnek, kołki i krzyże. Dla widza są to sygnały, z jakim bohaterem ma do czynienia i co może mu zagrozić. Znajomość pierwowzoru wzbogaca jednak samo rozpoznanie: pozwala śledzić, jak dawna opowieść zostaje przekształcona w historię towarzyszącą piosence.

Właśnie takimi zależnościami zajmuje się intertekstualność, stanowiąca punkt wyjścia badań Fisiaka nad teledyskami. W tym przypadku chodzi o relacje pomiędzy różnymi tekstami kultury: powieścią, filmem i klipem muzycznym. Zapożyczony motyw może zachować znajomy wygląd, a jednocześnie zacząć znaczyć coś innego w nowej historii.

W artykule „Dracula Meets the Music Video” Fisiak analizuje obok Myslovitz także „Heart” Pet Shop Boys i „Baticano” Bad Bunny’ego. Dobór utworów pozwala wyjść poza jeden gatunek muzyczny i jeden moment historyczny. Podczas rozmowy badacz podkreśla, że zainteresowała go właśnie geograficzna rozpiętość tych nawiązań oraz pomysłowość osób reżyserujących. Motyw kojarzony z dawnym kinem pozostaje użyteczny w bardzo różnych odmianach współczesnej kultury popularnej.

Kiedy potwór potrzebuje ochrony

W „Baticano” zmienia się przede wszystkim kierunek spojrzenia. Zwykle zastanawiamy się, co potwór zrobi ludziom. Tutaj równie ważne staje się pytanie, co świat zrobi potworowi. Reżyser Stillz łączy odniesienia do „Nosferatu” i „Frankensteina”, a Bad Bunny gra istotę zarazem wampiryczną i powołaną do życia przez naukowca. W interpretacji Fisiaka szczególne znaczenie ma przygotowanie tej postaci na okrucieństwo, niezrozumienie i odrzucenie.

Przy takiej zmianie perspektywy widz może stanąć po stronie kogoś, kto na pierwszy rzut oka powinien wyłącznie przerażać. Odmienny wygląd przestaje być wystarczającym powodem, żeby uznać bohatera za źródło zła. Uwagę przyciąga jego podatność na zranienie i trudność znalezienia dla siebie miejsca.

Fisiak odczytuje ten obraz jako komunikat do osób, które z różnych powodów czują się niedopasowane: ze względu na sytuację materialną, seksualność, poglądy lub inne cechy oddzielające je od otoczenia. Najważniejsza staje się możliwość rozpoznania podobnego doświadczenia u innych.

Możemy czuć się faktycznie odrzuceni, osamotnieni, ale pomaga nam świadomość, że jest jeszcze jakaś grupa wsparcia, że na pewno w którymś momencie naszego życia uda nam się znaleźć to środowisko, do którego będziemy przynależeć i w którym odnajdziemy swój komfort. Tak więc tutaj wampir też odgrywa bardzo symboliczną, taką bardzo ważką społecznie funkcję

– wyjaśnia badacz.

To odczytanie nie usuwa z teledysku grozy, ale pokazuje, że może ona współistnieć z nadzieją. Wampir pozwala opowiedzieć o doświadczeniu wykluczenia bez sprowadzania bohatera do roli bezradnej ofiary. Nadal pozostaje niezwykły i przyciągający uwagę, lecz teraz jego niezwykłość może pomóc widzowi zrozumieć własne poczucie obcości.

Co jeszcze można powiedzieć o wampirze?

Po tylu książkach, filmach i teledyskach łatwo uznać, że wampiryczny repertuar został wyczerpany. Fisiak w kolejnych realizacjach odnajduje jednak przesunięcia akcentów, które pozwalają wracać do pozornie dobrze znanego tematu.

A jednak można. Jednak można coś przepisać, można dodać pewne konteksty, podteksty, można zaznaczyć właśnie ten bardziej indywidualistyczny rys, można więcej uwagi skupić na motywie wykluczenia, na motywie poszukiwania niezależności, wolności. Motyw wampira idealnie się do tego nadaje

– przekonuje.

Zmiany mogą dotyczyć nawet najbardziej rozpoznawalnej potrzeby tej postaci. Jak zauważa naukowiec, we współczesnym kinie pojawiają się wampiry korzystające z banków krwi zamiast atakujące przypadkowych ludzi. Takie rozwiązanie pozwala przekształcić relację między potworem a otoczeniem, zachowując jego odmienność.

Nie chodzi więc jedynie o nieśmiertelność wpisaną w los fikcyjnego bohatera. Kulturową długowieczność zapewnia mu także zdolność przyjmowania nowych ról. W jednym utworze uosabia zagrożenie, w innym niespełnione pragnienie, jeszcze w innym samotność kogoś odrzuconego. Historia wampira pozostaje rozpoznawalna, a pytania zadawane za jej pomocą mogą się zmieniać.

Wampir zatem jest nieustającym źródłem inspiracji i myślę, że to zbyt szybko się nie zmieni

– podsumowuje dr Tomasz Fisiak.

 

Rozmawiał i opracował: Eryk Woźniak (Biuro Promocji i Komunikacji WF UŁ)

Opublikowano: Eryk Woźniak

ul. Narutowicza 68, 90-136 Łódź
NIP: 724 000 32 43
Adres do doręczeń elektronicznych (ADE): AE:PL-74796-17640-IHHIV-17
KONTAKT​â¶ċâ¶ċâ¶ċâ¶ċâ¶ċâ¶ċ

© 2009-2026, 91ÌÒɫ