91ɫ

Areta Puchalska, Jak zostałam wiedźmą

Areta Puchalska, Jak zostałam wiedźmą, reż. Ewelina Pietrowiak, 2020, Teatr Lalek Arlekin im. Henryka Ryla w Łodzi

Opublikowano: 23 października 2020

Puchalska, Jak zostałam wiedźmą

 

data publikacji: 23 października 2020

© plakat udostępniony za zgodą Teatru Lalek Arlekin im. Henryka Ryla w Łodzi

tekst: Anna Ostrowska (23.10.2020)

to książka uniwersalna – przeznaczona jest dla dzieci i dorosłych, ponieważ podjęty w niej temat dotyczy każdego, kto żyje we współczesnym świecie. Trudno uchronić się przed falą konsumpcjonizmu, której wszechobecna nachalność uniemożliwia w zasadzie uwolnienie się z jej nurtu. Niektórzy starają się wydostać i dryfują jedynie po jej powierzchni, świadomie przeciwstawiając się kierunkowi, w którym podąża. Inni pożądają coraz większych i większych uniesień. Bezmiar konsumpcjonistycznego oceanu jednak nigdy nie daje ostatecznego zaspokojenia, podsyca jedynie pragnienie posiadania więcej – wrażeń, emocji, ekscytujących innowacji – by uchronić się przed nudą, być może nudą i zarazem nieumiejętnością bycia samemu ze sobą czy też nudą rzeczywistości, w której pozornie nic ciekawego się nie dzieje. Obraz i wrażenie takiego świata trzeba zatem ożywić i naenergetyzować różnego rodzaju bodźcami, gadżetami. W opowieści Masłowskiej bohaterowie żyją na pograniczu tych dwóch światów – Dziewczynce trudno przetrwać bezsenną noc, kiedy zabawki leżą jakby martwe, czy raczej wydają się już po prostu mało interesujące:

(…)&Բ;pet shopy ani drgną, sztywne nogi wyciągnęła Barbie, Monster High już były zmarłe, więc je winić za to trudno, że obydwie nadgniłe leżą w swoich modnych trumnach1.

Nagłe pojawienie się Wiedźmy w pokoju stwarza poczucie zadziania się czegoś zupełnie nowego, przełamania nudy, a misja odnalezienia niegrzecznego Chłopca wydaje się ekscytująca i wyjątkowa. Wiedźma podstępem przenosi Dziewczynkę do Snu Krainy – magicznej, onirycznej, pełnej nieprawdopodobnych wydarzeń, która ostatecznie okazuje się… męcząca, zbyt intensywna. W konsekwencji pragnienie spokoju wywołuje chęć powrotu do domu. Dziewczynka, przytłoczona natarczywością Bogusia, krzyczy:

Och, Korneliuszu, wracajmy do łóżka, dosyć już tego (…). Może na Mojąpiętę wrócimy i ją połaskoczemy z całej siły? I ja się wtedy obudzę i wszystko będzie tak jak było?2.

W plakacie  do  widać tę samą dwubiegunowość. Rozległe tło w jego centralnej części przedstawia miejskie, nocne, posępne blokowisko, smutnie udekorowane graffiti, czy też muralem, niepełniącym raczej w tym przypadku funkcji rozweselającej okolicznych mieszkańców, których zresztą na plakacie nie znajdziemy. Kompozycja intensywnie działa na wyobraźnię. Od samego początku, kiedy zaczęłam się jej przyglądać, dostrzegałam w niej rzeczy i zdarzenia, których tam nie ma, a które mogłyby się dziać pomiędzy blokami, na klatkach schodowych, w mieszkaniach czy na zapleczu stacji benzynowej, która znajduje się na pierwszym planie plakatu, bezpośrednio nawiązując do miejsca akcji toczącej się w książce. Podążając dalej tropem wyobraźni, zauważyłam (a raczej poczułam), że całość oddziałuje wręcz polisensorycznie. Najintensywniej można poczuć zapach benzyny unoszący się w zimnym, wilgotnym powietrzu wymieszanym z oparami spalin, zapachem dymu papierosowego, perfum i taksówek3. Z drugiej strony, z opisanymi wyżej przygnębiającymi impresjami, kontrastuje wspaniały, neonowy charakter pracy.

W powojennej, zmęczonej i wyniszczonej Warszawie do łask wrócił neon4, którego funkcją było m.in. naenergetyzowanie zrujnowanej przestrzeni, ożywienie jej, dodanie blasku i wniesienie światła – metaforycznie i dosłownie – do życia mieszkańców. Również na tym plakacie neonowy charakter napisów – co oddaje zarówno ich jaskrawy odcień i odblask, jak również czcionka5 typowa dla neonów z czasów PRL-u – działa na zasadzie pozytywnego, podnoszącego na duchu kontrastu z posępnym tłem. Polisensoryczność pracy wzbudza jednak we mnie pewien niepokój o to, że neony ulegną uszkodzeniu, pojedyncze litery najpierw zaczną nieregularnie migać, a następnie zgasną. Psujący się, pulsujący ostrym światłem neon traci swój przyjazny, subtelny charakter, a staje się mroczny, agresywny i inwazyjny – atakuje spojrzenia, które na niego trafiają. Natomiast zepsuty neon wtapia się w ciemną, nocną tkankę miasta, zatracając swoją zdolność ożywiania przestrzeni. Sprawia wrażenie zaniedbanego, nieważnego i pomijanego, odbiera poczucie bezpieczeństwa, potęguje strach.

Na plakacie błyszczy napis Jak zostałam, ale już słowo ±ŹĄ sprawia wrażenie zepsutego… być może „podłączenie do prądu” tych liter byłoby zbyt porażające i dominujące (biorąc pod uwagę kompozycję całej pracy), a być może autorka chciała w ten sposób podkreślić upiorny charakter postaci wiedźmy, spotęgować strach…  Mój niepokój wywołany jest pewnie faktem, że obecnie neon nie wzbudza już takiego zainteresowania (jak chociażby w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku), nie jest też szanowaną i pożądaną formą sztuki miejskiej – wyparty został w latach dziewięćdziesiątych XX wieku olbrzymią liczbą komercyjnych billboardów reklamowych odzwierciedlających machinę konsumpcjonizmu. Najczęściej można dostrzec więc neony zniszczone, ginące w gąszczu reklam, które pod względem artystycznym nie mogą się równać z dawnymi unikatowymi neonami, ratowanymi już tylko przez swoich sympatyków, zaangażowanych obrońców i zamykanymi w muzealnych rezerwuarach (zob. warszawskie ).

W prawym górnym rogu plakatu autorka umieściła neonowego Korneliusza – konia na biegunach, na którym w Snu Krainie podróżowała Dziewczynka. Nasuwa mi się tutaj skojarzenie z „Siatkarką”, którą zobaczyć możemy w Warszawie (a którą odrestaurowała w 2005 roku). Neon ten był początkowo reklamą sklepu sportowego, co świadczyło o tym, że w tamtych czasach reklama mogła być ciekawym wytworem kultury i dziełem sztuki, natomiast obecne umasowienie formy reklamy – nastawione wyłącznie na zysk kosztem chociażby minimalnego wyczucia estetycznego (niejednokrotnie także moralnego) – doprowadziło do klęski komercyjnej reklamy i tym samym oszpecenia przestrzeni miejskiej. Korneliusz (który, swoją drogą, mógłby być uroczą reklamą sklepu zabawkowego) na tle nocnego nieba prezentuje się nie mniej dostojnie i niezwykle kojąco, co umieszczona wysoko ponad ziemią, czterdziestometrowa rzeźba świetlna, siatkarka:

Puchalska, Jak zostałam wiedźmą

CC3.0

Praca Arety Puchalskiej pokazuje, jak bogatym nośnikiem może być plakat. Wydaje się on zaledwie dodatkiem do tego, do czego odsyła – w tym przypadku reklamuje spektakl. Ale jako samodzielna forma sztuki oddaje hołd neonowej formie reklamy – poprzez odczuwalne wrażenie blasku, świetlistości. Plakat, którego podstawową funkcją jest reklama, promuje tutaj sztukę teatralną za pomocą innej formy reklamy, jaką jest neon. Dorota Folga-Januszewska w obszernej i bogato ilustrowanej książce poświęconej plakatowi pisze (w kontekście charakterystyki Polskiej Szkoły Plakatu, której rozkwit również przypada na lata pięćdziesiąte XX wieku), że ten gatunek sztuki jest „oknem otwartym w stronę wyobraźni i wieloznaczności”6, co szczególnie chciałam podkreślić, impresyjnie opisując wielozmysłowe wrażenia, które towarzyszą mi podczas recepcji tej pracy, a które wprawił w ruch, mam wrażenie, jej innowacyjny, neonowy charakter.


1 Dorota Masłowska, Jak zostałam wiedźmą, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014, s. 25.
2 Ibidem, s. 130.
3 Trudno mi nie przytoczyć tu skojarzenia z innymi książkami Masłowskiej, jak na przykład Inni ludzie czy w podobnym tonie utrzymanej Ślepnąc od świateł Jakuba Żulczyka. Postaci z tych książek ukryci zostali, mam wrażenie, pomiędzy blokowiskami, na ulicach i w mieszkaniach, które widzimy na plakacie.
4 Pierwsze neony pojawiły się w Warszawie pod koniec lat dwudziestych XX wieku.
5 Ani „czcionka”, ani „typografia” nie są tutaj stosownymi określeniami, gdyż każdy neon, począwszy od późniejszych latach pięćdziesiątych, tworzony był dla konkretnego miejsca i czasu, biorąc pod uwagę kontekst danego miejsca i architektury, w obrębie której miał harmonijnie funkcjonować. Krój pisma przypominał zatem bardziej indywidualne pismo odręczne, niż jakąkolwiek zestandaryzowaną czcionkę. 
6 Dorota Folga-Januszewska, Lech Majewski, Oto sztuka polskiego plakatu, Wydawnictwo BOSZ, 2018, s. 250.

ul. Narutowicza 68, 90-136 Łódź
NIP: 724 000 32 43
Adres do doręczeń elektronicznych (ADE): AE:PL-74796-17640-IHHIV-17
KONTAKT​ċċċċċċ

© 2009-2026, 91ɫ