91ɫ

Czy odkryto naturalną broń przeciwko inwazji biologicznej? – przypadek Campylopus introflexus

Antropogeniczna transformacja biosfery doprowadziła do gwałtownego wzrostu inwazji biologicznych. Proces ten powszechnie uznaje się za jeden z głównych motorów współczesnego kryzysu bioróżnorodności, ustępujący miejsca m.in. bezpośredniej destrukcji i fragmentacji siedlisk. O tym ciekawym zjawisku opowie dr hab. Grzegorz J. Wolski z Katedry Geobotaniki i Ekologii Roślin (Wydział Biologii i Ochrony Środowiska).

Opublikowano: 25 czerwca 2026

Grafika do tekstu

W świecie inwazji botanicznych uwaga biologów skupiała się niemal wyłącznie na roślinach naczyniowych, w Polsce m.in.: Impatiens parviflora, Padus serotina czy Reynoutria japonica. Tymczasem w cieniu tych spektakularnych ekspansji zachodzi zjawisko znacznie trudniejsze do monitorowania i kontroli – inwazje roślin zarodnikowych – w tym mszaków. Specyfika ewolucyjna tej grupy roślin sprawia, że tradycyjne podejście do zarządzania kryzysowego w ochronie przyrody okazuje się wobec nich całkowicie bezskuteczne.

W Polsce i Europie jednym z najszerzej rozpowszechnionych inwazyjnych gatunków mchów jest Campylopus introflexus (krzywoszczeć przywłoka) (Fot. 1). Przy czym zrozumienie, dlaczego inwazyjne mchy stanowią tak duże wyzwanie ekologiczne, wymaga analizy ich biologii reprodukcyjnej oraz strategii życiowych. Mszaki, jako rośliny ewolucyjnie starsze, wykształciły unikalne mechanizmy adaptacyjne, które w warunkach antropopresji stają się ich największym atutem.

Fot. 1. Campylopus introflexus (krzywoszczeć przywłoka)

Szybko wzrastają, są w stanie zasiedlać niemalże każde podłoże – w naszej strefie geograficznej zasiedlają każde dostępne siedlisko. Przy czym rośliny te, produkują miliony mikroskopijnych zarodników, których średnica często nie przekracza kilkunastu mikrometrów. Co umożliwia im pokonywanie w powietrzu tysięcy kilometrów. Co więcej, zarodniki te mogą zachowywać żywotność przez wiele lat, czekając na optymalne warunki. Z drugiej strony inwazyjne gatunki znacznie częściej tworzą sporofity, a co za tym idzie – znacznie częściej niż rodzime gatunki – produkują zarodniki.

Ponadto bardzo dużym problemem w kontekście zwalczania inwazyjnych mszaków jest łatwość w tworzeniu przez nie rozmnóżek, które służą tym roślinom do rozmnażania wegetatywnego. Oznacza to, że mechaniczne usuwanie mchu poprzez rozrywanie lub grabienie darni prowadzi do generowania tysięcy mikroskopijnych fragmentów, które – rozniesione przez wiatr, wodę lub obuwie – dają początek nowym ogniskom inwazji. W rezultacie zastosowanie klasycznych metod wywołuje efekt przeciwny do zamierzonego, natomiast aplikacja powszechnych herbicydów jest nieskuteczna ze względu na odmienny metabolizm tych roślin.

Klasycznym i zarazem najbardziej agresywnym przykładem briologicznej inwazji w skali globalnej jest historia pochodzącego z południowej półkuli mchu Campylopus introflexus. Do Europy, a konkretnie do Wielkiej Brytanii, gatunek ten został zawleczony w latach 40. XX wieku. W ciągu kilku dekad opanował niemal cały kontynent, docierając również do Polski, gdzie obecnie jest powszechny. Mech ten preferuje siedliska kwaśne, oligotroficzne i silnie nasłonecznione (Fig. 2). Jego inwazja przebiega według schematu drastycznej modyfikacji biotopu. Campylopus introflexus tworzy niezwykle gęste, zwarte darnie, które mogą zajmować obszar nawet kilkuset metrów kwadratowych (Fig. 3). Te gęste, zbite dywany nie tylko uniemożliwiają kiełkowanie i jakikolwiek wzrost roślin, lecz także drastycznie zubażają pulę wszystkich innych taksonów.

W tym kontekście pojawia się kluczowe pytanie: Jakie rodzime gatunki mszaków lub roślin naczyniowych w Polsce są najbardziej zagrożone przez ekspansję krzywoszcześci przywłoki? Gdzie w naszym kraju sytuacja jest najbardziej alarmująca?

"Jeśli chodzi o ustępowanie gatunków rodzimych w wyniku inwazji Campylopus introflexus, proces ten nie ogranicza się jedynie do flory. Prowadzone badania jednoznacznie wskazują, że spadek bioróżnorodności dotyka wszystkich grup organizmów — zarówno roślin, jak i zwierząt — a przykłady taksonów ustępujących pod wpływem dominacji tego mchu można mnożyć w dziesiątkach. Niestety, nasza wiedza w tym zakresie wciąż jest ograniczona z powodu braku wieloletnich badań na stałych powierzchniach badawczych. Dopiero one pozwoliłyby jednoznacznie określić kierunek zachodzących zmian oraz rzeczywistą skalę tego zjawiska. Niemnie jednak, problem dotyczy wszystkich gatunków związanych z siedliskami na których notujemy ten inwazyjny mech.

Campylopus introflexus występuje masowo na siedliskach otwartych i glebach mineralnych, przez co jest notowany we wszelkich młodnikach sosnowych na terenach lasów gospodarczych — zarówno wzdłuż dróg, jak i wewnątrz tych ekosystemów leśnych. Tym samym w ujęciu przestrzennym problem dotyczy całego kraju" – zaznacza dr hab. Grzegorz J. Wolski.

Grafika do tekstu

Fig. 2. Otwarte siedliska to typowe miejsce notowania inwazyjnego mchu.

Grafika do tekstu

Fig. 3. Zwarta darń Campylopus introflexus stanowi barierę dla rodzimych roślin i zwierząt.

Nasza sytuacja w tym przypadku wydawać by się mogła beznadziejna, jednakże nadzieję na zmianę tego stanu rzeczy przyniosły najnowsze brytyjskie badania. Ich geneza sięga odkrycia dokonanego przez dr. George'a Greiffa, których szczegóły poruszyły środowisko naukowe w maju 2026 roku. Podczas prac terenowych dr Greiff zidentyfikował nietypowe zjawisko regresji populacji Campylopus introflexus! W zwartych płatach inwazyjnego mchu zaczęły pojawiać się regularne, brunatne, nekrotyczne strefy, w obrębie których tkanki rośliny ulegały całkowitej destrukcji. Dalsze analizy doprowadziły do identyfikacji sprawcy tego zjawiska. Okazał się nim zupełnie nowy, nieznany dotąd nauce gatunek pasożytniczego grzyba, który wykazuje skrajną patogeniczność wobec Campylopus introflexus. Zjawisko to roboczo określono jako "moss die-back" (syndrom obumierania mchu).

Czy syndrom "moss die-back" zaobserwowano już poza Wielką Brytanią, na przykład na stanowiskach w Polsce?

"Poza danymi literaturowymi i doniesieniami medialnymi z Wielkiej Brytanii, brak jest analogicznych informacji z innych obszarów. Prowadzone przeze mnie na terenie Polski badania nie wskazują na obecność tego syndromu w krajowych populacjach. Można jednak przypuszczać, że ujawnienie się tego zjawiska w Polsce jest jedynie kwestią czasu"– komentuje dr hab. Grzegorz J. Wolski.

Co istotne, działanie tego patogenu cechuje się wysoką selektywnością żywicielską – grzyb precyzyjnie atakuje struktury anatomiczne wyłącznie Campylopus introflexus, wywołując szybką lizę komórek gametofitu, podczas gdy sąsiadujące z nim rodzime gatunki mszaków pozostają nienaruszone.

Odkrycie to dowodzi, że w dobie kryzysu bioróżnorodności skuteczna broń przeciwko inwazjom botanicznym może pochodzić z wnętrza samego ekosystemu. Przypadek Campylopus introflexus otwiera nowy rozdział w badaniach nad biologicznymi metodami kontroli populacji tych roślin. Pokazuje jednocześnie, jak kluczowa dla współczesnej ekologii pozostaje praca terenowa i rzetelne badania taksonomiczne, bez których identyfikacja tak precyzyjnych mechanizmów autoregulacyjnych przyrody byłaby niemożliwa.

Tekst i zdjęcia: dr hab. Grzegorz J. Wolski (Katedra Geobotaniki i Ekologii Roślin, Instytut Ekologii i Ochrony Środowiska, Wydział Biologii i Ochrony Środowiska UŁ)

Redakcja i grafiki: Mateusz Kowalski (Centrum Promocji, Wydział biologii i Ochrony Środowiska UŁ)

ul. Narutowicza 68, 90-136 Łódź
NIP: 724 000 32 43
Adres do doręczeń elektronicznych (ADE): AE:PL-74796-17640-IHHIV-17
KONTAKT​ċċċċċċ

© 2009-2026, 91ɫ