91ɫ

Archeologia przywraca pamięć. Zapomniany cmentarz ewangelicki w Parku Zbójnickim pod lupą naukowców UniLodz

W łódzkim Parku Zbójnickim, pomiędzy drzewami, ścieżkami spacerowymi i śladami współczesnej działalności człowieka, przetrwały pozostałości dawnego cmentarza ewangelickiego. Przez około 150 lat grzebano na nim mieszkańców Antoniewa i okolic. Później nekropolia stopniowo znikała z krajobrazu oraz społecznej pamięci. Dziś jej historię próbują odtworzyć archeolodzy UniLodz.

Opublikowano: 29 czerwca 2026
cmentarz

Od jesieni 2025 roku na terenie cmentarza prowadzone są nieinwazyjne badania archeologiczne pod kierunkiem Anny Olczyk ze Szkoły Doktorskiej Nauk Humanistycznych Uniwersytetu Łódzkiego. Prace stanowią część projektu „Materialne ślady obecności osadników olęderskich na obszarze współczesnej Łodzi i okolic z perspektywy archeologii”, realizowanego pod opieką naukową dr hab. Anny Zalewskiej, prof. UŁ.

Celem badaczy jest nie tylko zadokumentowanie zachowanych reliktów. Archeologia ma w tym przypadku pomóc w ponownym rozpoznaniu nekropolii, ustaleniu jej granic, ocenie skali zniszczeń, a w dalszej perspektywie – przywróceniu temu miejscu należnej ochrony i pamięci.

Cmentarz mieszkańców dawnego Antoniewa

Historia nekropolii wiąże się z osadą Antoniew, założoną w 1798 roku. Była to osada olęderska, z czasem podzielona na Antoniew Stoki i Antoniew Sikawę. Jej mieszkańcy należeli w znacznej części do Kościoła ewangelicko-augsburskiego.

Cmentarz powstał prawdopodobnie na początku XIX wieku. Jeden z najstarszych znanych śladów jego istnienia znajduje się na Topograficznej Karcie Królestwa Polskiego wydanej w 1843 roku. Nekropolia pozostawała czynna do połowy XX wieku. Z dokumentacji archiwalnej wynika, że ostatni pochówek odbył się w 1953 roku, a formalne zamknięcie cmentarza nastąpiło pięć lat później.

Nie wiadomo jeszcze, ilu ludzi zostało tam pochowanych

Na tym etapie badań nie jesteśmy w stanie określić liczby grobów znajdujących się na cmentarzu. Należy wziąć pod uwagę, że nekropolia była użytkowana przez około 150 lat 

– wyjaśnia mgr Anna Olczyk.

Więcej wiadomo o powierzchni cmentarza. W 1879 roku zajmował on 182 pręty kwadratowe, czyli około 33 arów. Analiza zdjęć lotniczych z okresu II wojny światowej oraz dokumentacji powojennej pokazuje jednak, że teren nekropolii został później powiększony do około 81 arów.

Był to więc jeden z większych podłódzkich cmentarzy ewangelickich. Dla porównania nekropolia na Janowie zajmowała 56 arów, na Grabieńcu 38, na Dąbrowie 50, a na Żabieńcu 88 arów.

Archeologia bez wykopalisk

Badania archeologiczne często kojarzą się z wykopami, łopatami i odsłanianiem kolejnych warstw ziemi. W Parku Zbójnickim przyjęto jednak inną strategię. 

Archeolodzy nie zawsze decydują się na metodę wykopaliskową, pozostawiając substancję zabytkową nienaruszoną dla przyszłych badaczy i nowszych, bardziej zaawansowanych metod. W tym przypadku zdecydowaliśmy się na przeprowadzenie badań nieinwazyjnych 

– mówi badaczka.

Pierwszym etapem była kwerenda archiwalna. Zespół zgromadził dawne mapy, dokumenty oraz zdjęcia lotnicze, a następnie porównał je ze współczesnymi zobrazowaniami terenu. Ważnym źródłem informacji okazał się skaning laserowy wykonany z drona. Technologia LiDAR pozwala stworzyć bardzo dokładny model powierzchni gruntu. Dzięki niej można zauważyć niewielkie zagłębienia, wyniesienia i inne formy terenowe, które w lesie lub parku pozostają niewidoczne dla oka, szczególnie gdy przykrywa je gęsta roślinność.

Uzyskany model pomógł określić granice cmentarza i wytypować miejsca wymagające dokładniejszego rozpoznania. Kolejnym krokiem były badania powierzchniowe: systematyczna obserwacja terenu, dokumentowanie widocznych reliktów oraz precyzyjne zapisywanie ich położenia za pomocą urządzeń wykorzystujących pozycjonowanie satelitarne.

Trzy miejsca, trzy problemy badawcze

Na przełomie maja i czerwca 2026 roku prace skoncentrowano w trzech punktach nekropolii. Każdy z nich stawiał przed archeologami inne pytania.

Pierwszym była północno-zachodnia część cmentarza, gdzie lokalna młodzież utworzyła amatorski tor przeszkód. Wykonane w tym celu nasypy i wkopy zmieniły ukształtowanie terenu, stwarzając ryzyko naruszenia dawnych warstw ziemi, a nawet jam grobowych.

Archeolodzy zadokumentowali odsłonięte nawarstwienia i sprawdzili, czy współczesna działalność doprowadziła do uszkodzenia pochówków. Ziemię oczyszczano bardzo ostrożnie, bez rozszerzania zakresu ingerencji poza miejsca już naruszone.

Drugim punktem był jeden z dwóch zachowanych grobów. Podczas wcześniejszego rozpoznania zauważono tam ślady znacznej degradacji. Pojawiło się podejrzenie, że na powierzchnię mogły znaleźć się ludzkie szczątki.

Obserwacji tej nie potwierdziła analiza przeprowadzona we współpracy z antropologiem fizycznym. W wypełnisku opaski grobowej odkryto natomiast warstwę współczesnych śmieci. To materialny ślad późniejszych losów cmentarza, który po zamknięciu przez dziesięciolecia traktowany był jako teren niczyj.

Nagrobki wydobyte ze studni

Najbardziej przejmującego odkrycia dokonano w cmentarnej studni. Znajdowały się w niej fragmenty kamiennych tablic z inskrypcjami. Zostały one ostrożnie wydobyte, zabezpieczone i zadokumentowane. Fragmenty udało się powiązać z dwiema tablicami nagrobnymi należącymi do małżeństwa: Christiana Ei oraz Ernestine Ei z domu Bucholtz. Para zawarła związek małżeński w 1886 roku w parafii ewangelicko-augsburskiej w Nowosolnej.

Identyfikacja była możliwa dzięki zestawieniu inskrypcji z informacjami archiwalnymi. Pokazuje to, że archeologia cmentarzy nie ogranicza się do badania przedmiotów. Łączy analizę materialnych pozostałości z genealogią, historią lokalną, kartografią i dokumentami parafialnymi. Nawet niewielki fragment kamienia może stać się punktem wyjścia do odtworzenia losów konkretnych osób.

Tablice Christiana i Ernestine są obecnie jedynymi znanymi zabytkami z czytelnymi inskrypcjami pochodzącymi z cmentarza przy ulicy Zbójnickiej. W porozumieniu z Zarządem Zieleni Miejskiej zdecydowano, że pozostaną na jego terenie. Mają utworzyć niewielkie lapidarium – miejsce, w którym zachowane fragmenty nagrobków będą przypominały o dawnych mieszkańcach Antoniewa.

Badania w przestrzeni publicznej

Praca na zapomnianym cmentarzu znajdującym się w ogólnodostępnym parku różni się od badań prowadzonych na zamkniętym stanowisku archeologicznym. Teren jest odwiedzany przez spacerowiczów, dzieci i młodzież. Nie można go pozostawić na noc w stanie, który groziłby zniszczeniem reliktów albo stanowił zagrożenie dla przechodniów.

Największym wyzwaniem towarzyszącym pracom było ryzyko zniszczeń powstałych poza godzinami naszych działań. Niestety bywa tak, że taśmy ostrzegawcze przyciągają uwagę i budzą ciekawość 

– przyznaje badaczka.

Zespół planował więc prace w taki sposób, aby każdy rozpoczęty etap zakończyć tego samego dnia. Trudność stanowiła również roślinność. Drzewa, krzewy i wysokie trawy ograniczają widoczność niewielkich form terenowych oraz utrudniają wykonywanie dokumentacji. Dlatego badania powierzchniowe najlepiej prowadzić wiosną albo jesienią, gdy roślinność jest mniej bujna. Prace terenowe trzeba dostosować nie tylko do pytań naukowych, ale także do pory roku, pogody, dostępności terenu i obowiązujących procedur konserwatorskich.

Od dokumentacji do ochrony

Badania w Parku Zbójnickim nie zakończyły się wraz z opuszczeniem terenu przez archeologów. Trwa identyfikacja, dokumentowanie i analiza znalezionych przedmiotów. Antropolog zbada również pojedyncze szczątki kostne odkryte wcześniej na powierzchni cmentarza. Opracowana dokumentacja zostanie przekazana do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Jej częścią będzie Karta Ewidencyjna Zabytku Archeologicznego Lądowego. Ma ona umożliwić ponowne objęcie nekropolii ochroną konserwatorską. Do sierpnia 2025 roku cmentarz znajdował się w wojewódzkiej ewidencji zabytków. Badacze myślą również o działaniach edukacyjnych. Potrzeba ich jest szczególnie widoczna w miejscu, które przez dziesięciolecia funkcjonowało jako dzikie wysypisko, a w ostatnich latach zostało częściowo przekształcone przez budowę amatorskiego toru.

Niewątpliwie będziemy zmierzać do realizacji działań edukacyjnych, które pomogą w podniesieniu świadomości społecznej na temat przeszłości tego miejsca 

– zapowiada Anna Olczyk.

W planowane przedsięwzięcia mają zostać włączone organizacje pozarządowe i społecznicy zajmujący się zapomnianym dziedzictwem oraz historią regionalną. ²ół z Zarządem Zieleni Miejskiej daje także nadzieję na trwałe oznaczenie nekropolii, na przykład za pomocą tablic informacyjnych. 

Materiał: mgr Anna Olczyk
Redakcja: Kacper Szczepaniak, Centrum Komunikacji Marki

Opublikowano: Kacper Szczepaniak

ul. Narutowicza 68, 90-136 Łódź
NIP: 724 000 32 43
Adres do doręczeń elektronicznych (ADE): AE:PL-74796-17640-IHHIV-17
KONTAKT​ċċċċċċ

© 2009-2026, 91ɫ