Pragn臋liby zobaczy膰 zielon膮 po艂a膰 parku, ga艂膮藕 kwitn膮cego drzewa, ale spe艂nianie takich marze艅 nie zmie艣ci艂o si臋 w wyobra藕ni urz臋dnik贸w, w kalkulacjach kt贸rych argumenty architekt贸w, urbanist贸w i planist贸w przegra艂y z dora藕nym interesem bud偶etu. W efekcie przed艂u偶aj膮cej si臋 izolacji ro艣nie przemoc domowa, cho膰 o zagro偶eniu agresj膮 w przeludnionych dzielnicach, gdzie nie respektuje si臋 zasad organizacji przestrzeni 偶yciowej, dawno temu pisa艂 wybitny antropolog, Edward Hall. Gdy my艣l臋 o Nowym Jorku, tak dramatycznie zmagaj膮cym si臋 z atakiem epidemii, przypominam sobie jednak i smutny poranny widok alei Manhattanu, przypominaj膮cych kaniony powsta艂e z work贸w 艣mieci, g艂贸wnie jednorazowych opakowa艅 na 偶ywno艣膰. Jeden ze slogan贸w reklamowych w nowojorskim metrze zach臋ca艂: po co trzyma膰 w domu sztu膰ce, gdy odbierzesz je wraz z dostaw膮 jedzenia? Przejawem tego stylu 偶ycia "na wynos" sta艂a si臋 mi臋dzy innymi taka aran偶acja przestrzeni domowej, w kt贸rej kuchnie zacz臋to zast臋powa膰 coraz mniejszymi aneksami, zupe艂nie przecie偶 wystarczaj膮cymi, by zaparzy膰 w nich kaw臋.
Aby w najlepszej lokalizacji miasta zbudowa膰 jak najwy偶sze bloki mieszkalne, wznoszono je z tak lekkich kondygnacji, 偶e mieszka艅com zabroniono posiadania pralek - przywykli do korzystania z pralni Amerykanie s膮 dzi艣 w k艂opocie. W rezultacie promowania jako nowoczesnego i atrakcyjnego stylu 偶ycia "na zewn膮trz" coraz wi臋cej os贸b nie tylko nie potrafi gotowa膰 i zrobi膰 wi臋kszych zakup贸w, ale dopiero teraz uczy si臋 budowa膰 w艂asne 偶ycie, 偶ycie rodzinne, z trudem znosz膮c 办谤锄膮迟补肠迟飞辞, zwyk艂e bycie z drugim i komunikowanie si臋 ze sob膮. Oczywi艣cie, przesadzam i wyolbrzymiam troch臋, ale tylko troch臋. Na innym "zewn膮trz" usytuowano bowiem uczelnie i kampusy, dawniej wtopione w tkank臋 miasta, w kt贸rych pe艂ni艂y wa偶n膮 rol臋 kulturotw贸rcz膮 - dzi艣 niekt贸rzy decydenci s膮 nawet zdania, 偶e pandemijny system o艣wiaty dzia艂a sprawnie, o ile wszyscy nauczyciele i uczniowie maj膮 komputery.
W tej sytuacji humani艣ci radz膮 sobie o tyle lepiej, 偶e s膮 lud藕mi - zn贸w powo艂am si臋 na Halla - uwewn臋trznionych harmonogram贸w. Uprawiane profesje obrali w zgodzie z predyspozycj膮 umys艂u i osobowo艣ci, a je艣li tak, rozwijaj膮c si臋 w danej dziedzinie, chc膮 urzeczywistni膰 si臋 zarazem w planie egzystencjalnym, ustanowi膰 satysfakcjonuj膮c膮 relacj臋 mi臋dzy rytmem w艂asnym i rytmem otoczenia. To mo偶e dotyczy膰 jednak wszystkich, kt贸rzy pos艂uchali g艂osu wewn臋trznego i zaplanowali przysz艂o艣膰 w innych obszarach 偶ycia. Humanist贸w - a okre艣lenia tego u偶ywam bardzo szeroko - cechuje to, 偶e w pr贸bach zrozumienia tera藕niejszo艣ci i wyobra偶enia sobie przysz艂o艣ci, maj膮 pot臋偶nego sprzymierze艅ca: pami臋膰 i rezerwuar przesz艂o艣ci. W my艣l starych zalece艅 d膮偶膮 do samopoznania na tle otaczaj膮cego 艣wiata, ale patrz膮 na艅 przez soczewki podsuni臋te r贸wnie偶 przez swych poprzednik贸w. Konfrontuj膮c dyspozycje zewn臋trzne z wewn臋trznymi, opanowuj膮 wi臋c sztuk臋, kt贸rej nigdy zbyt wytrwale nie uczono - umiej臋tno艣膰 wyboru, buduj膮cego w艂asny charakter.
Nie miotaj膮c si臋 od mody do mody, od og艂aszanego w publicznym obiegu informacji "prze艂omu" do "prze艂omu", od zadekretowanego ko艅ca do zadekretowanego pocz膮tku, humani艣ci nie wiedz膮, na czym mia艂aby polega膰 wy偶szo艣膰 wyobra藕ni Becketta nad wyobra藕ni膮 Dantego, obserwuj膮 wi臋c procesy d艂ugiego trwania, a w nich drobne przesuni臋cia, niekoniecznie 艣wiadcz膮ce, wszak偶e o "post臋pie" albo o "ewolucji". Samowiedz臋 formu艂uj膮, badaj膮c dzieje rzeczywiste i fikcyjne, bo nie trzeba by膰, jak poucza艂 Szekspir, uczestnikiem dramatu, by pojmowa膰 absurdalno艣膰 tragizmu. Pami臋taj膮 te偶 o owocach wydanych przez odosobnienie, na czele z Boecja艅skim pocieszeniem, jakie niesie filozofia. Dlatego z humanistami nie jest 艂atwo urz膮dza膰 艣wiat taki, jaki da si臋 urz膮dza膰 bez nich. Nie by艂o jednak powodu odmawia膰 im jakiego艣 znaczenia, podobnie jak minimalistom, przekonuj膮cym, 偶e do dobrego 偶ycia wystarczy o wiele mniej rzeczy - udzielanie im od czasu do czasu g艂osu by艂o mechanizmem samopotwierdzenia dla zachodnich demokracji.
Dzi艣 zauwa偶alne jest pewne zwr贸cenie si臋 ludzi poddanych spo艂ecznej izolacji ku 藕r贸d艂om wiedzy i wyobra藕ni humanistycznej, dost臋pnej tak偶e online. Pragnienie rozumienia, sensu, pi臋kna uchwyconego w s艂owie, obrazie czy d藕wi臋ku jest, zw艂aszcza w tak trudnej sytuacji jak obecna, integraln膮 dla naszego gatunku potrzeb膮, nawet je艣li niedostatecznie odczut膮 i niewprawnie kszta艂towan膮 albo przes艂anian膮 przez instynkt stadny czy zag艂uszan膮 przez zgie艂k wytwarzany przez zawodowych macher贸w od losu. Lecz na w艂a艣ciwe zaspokojenie tych pragnie艅 potrzeba czasu i odpowiednich warunk贸w. Szukano go, cho膰by i nieudatnie, r贸wnie偶 w dobie turyzmu. Coraz liczniejsi tury艣ci jeszcze niedawno odwiedzali pi臋kne miasta, wst臋powali do zabytk贸w architektury 艣wieckiej i sakralnej, t艂oczyli si臋 w kolejkach do muze贸w - cz臋sto jednak, jak pewnie i w dzisiejszych internetowych przechadzkach, bez tej tak偶e refleksji, 偶e mo偶liwo艣膰 obcowania z cennymi dla cywilizacji dzie艂ami zawdzi臋czaj膮 historykom i historykom sztuki, konserwatorom zabytk贸w, kustoszom i antykwariuszom, archiwistom, bibliotekarzom, archeologom oraz armii innych, nierozpoznanych, s艂abo wynagradzanych, a mimo to uznawanych niekiedy za jakoby obci膮偶anie bud偶etu, humanist贸w. Warto o tym przypomina膰.
Szczeg贸lnie dzi艣, gdy jak na d艂oni wida膰, po pierwsze, 偶e kosztoch艂onno艣膰 humanistyki nie jest jej immanentn膮 w艂asno艣ci膮, ale zale偶y od zewn臋trznych decyzji i wybor贸w, kt贸rych si臋 chce lub nie chce dokona膰 - vide digitalizacja rozmaitych zbior贸w, bez kt贸rych dzi艣 nie mogliby艣my si臋 oby膰, nawet je艣li 艣wiadomi jeste艣my post臋puj膮cych proces贸w dezauratyzacji, jakie nios膮 ze sob膮 coraz to nowe zapo艣redniczenia. Po drugie, 偶e nie ma ani w Polsce, ani na 艣wiecie, (bo dzisiejsza sytuacja ukazuje globalne wzory zachowa艅), 偶adnego kryzysu humanistyki, a g艂oszenie tej zideologizowanej tezy pozwala najpierw marginalizowa膰 g艂os humanist贸w, nast臋pnie za艣 wy艂膮cza膰 ich z procesu tworzenia porz膮dku rzeczywisto艣ci. Jak on si臋 szybko rozpad艂, wszyscy widzimy, istnieje jednak ryzyko, 偶e wskutek globalnej recesji na dalszy plan zejdzie wspieranie humanistyki i uprawiaj膮cych j膮 ludzi, bo bez tej mi艂o艣ci - parafrazuj膮c s艂owa Szymborskiej - te偶 mo偶na 偶y膰.
Czekam na dzienniki czas贸w pandemii. Tak jak po I i II wojnie 艣wiatowej, tak i teraz b臋dziemy mie膰 wysyp 艣wiadectw, dokument贸w osobistych, pami臋tnik贸w i wspomnie艅, okre艣lanych og贸lnie jako literatura faktu[1]. Autorzy i krytycy b臋d膮 si臋 spiera膰, kto do ich og艂aszania ma wi臋ksze i mniejsze prawo, czyj g艂os jest reprezentatywny. To nie jest a偶 tak w przyj臋tej przeze mnie optyce wa偶ne. Istotne jest to, by te 艣wiadectwa czyta膰 jako najg艂臋biej nas dotycz膮ce i dotykaj膮ce - figuruj膮ce w zestawach lektur tytu艂y z przesz艂o艣ci spotyka艂y si臋 z jak偶e w艂a艣ciwym naszym czasom zarzutem, 偶e nas nie dotycz膮, wi臋c po co je czyta膰? A o Sokratesie po co czyta膰 - jak relacjonowa艂 jedn膮 z rozm贸w Mi艂osz - skoro mu si臋 nie powiod艂o? Dzienniki pandemii udokumentuj膮 stan naszej traumy oraz to, jak nam si臋 nie powiod艂o.
Te nowe strz臋py epopei dadz膮 wielowymiarowy wgl膮d w do艣wiadczenie obecnej katastrofy humanitarnej, pojmowanej znacznie szerzej ni偶 sugeruj膮 jej popularne definicje. Brakowi schronienia, 偶ywno艣ci i lek贸w towarzyszy bowiem dewastuj膮cy cz艂owieka stan zagro偶enia oraz utraty mo偶liwo艣ci rozwoju i samodzielnego dzia艂ania. Podnoszenie (si臋) ludzi ze stanu kl臋ski, je艣li nie odbywa si臋 r贸wnocze艣nie na poziomie materialnym i mentalnym, skutkuje migracj膮 traumy do nast臋pnych pokole艅. To tak偶e mieli na my艣li krytycy teorii Maslowa, kt贸ry w 1943 roku og艂osi艂 model piramidy potrzeb, b臋d膮cy jak膮艣 emanacj膮 贸wczesnej 艣wiadomo艣ci - konsekwencje tego, 偶e tu偶 po II wojnie model ten by艂 aprobowany i praktycznie stosowany, obserwujemy nadal w 辫补尘颈臋肠颈 ran i post辫补尘颈臋肠颈 kolejnych generacji. Czy kryzysy uchod藕cze i fiasko wielu projekt贸w integracji w spo艂ecze艅stwach wielokulturowych nie wynika艂y przynajmniej cz臋艣ciowo z mo偶liwie najw臋偶szego i najbardziej egoistycznego rozumienia zjawiska katastrofy humanitarnej? A przecie偶 obok wsp贸艂czesnej medycyny, psychologii i pedagogiki, sam humanistyczny rezerwuar przesz艂o艣ci w tekstach, na kt贸rych zbudowana zosta艂a nasza cywilizacja, podsuwa o wiele pe艂niejszy model dzia艂ania.
Wiele dzi艣 m贸wi si臋 o potrzebie planu Marshalla dla 艣wiata, planu na miar臋 tego, kt贸ry w latach 40. XX wieku podni贸s艂 z ruin powojenn膮 Europ臋. Tamten odwo艂ywa艂 si臋 do 贸wcze艣nie rozumianej hierarchii potrzeb i przyni贸s艂 adekwatny do projektu rezultat. M膮drzejsi o wysi艂ek intelektualny poprzednik贸w rozumiemy, 偶e 艣wiat w r贸wnym stopniu potrzebuje humanistycznego planu Marshalla, zaadresowanego do nie zawsze zwerbalizowanych, a przez to cz臋sto niewidzialnych lub umykaj膮cych uwadze potrzeb ludzi, potrzeb, kt贸re nas jako ludzi konstytuuj膮. I na to, aby taki plan zaprojektowa膰, potrzeba zaanga偶owania humanist贸w oraz ich wyra藕nego, mocnego g艂osu. G艂osu, kt贸rym zawsze m贸wili, a kt贸ry trzeba uwzgl臋dnia膰 w tworzeniu porz膮dku rzeczywisto艣ci po pandemii, je艣li nie ma by膰 on tylko recyklingiem porz膮dku, jaki si臋 nie sprawdzi艂 i zu偶y艂.
[1] Instytut Filozofii i Socjologii PAN ju偶 og艂osi艂 konkurs na takie dzienniki. O ile pomys艂 wydaje si臋 trafny, o tyle zapowied藕, 偶e b臋d膮 one nagradzane, a zatem pozycjonowane w jakim艣 rankingu, jest mo偶e mniej fortunn膮 zach臋t膮 do szerszego udzia艂u w tej inicjatywie.
Uniwersytet 艁贸dzki to jedna z najwi臋kszych polskich uczelni. Misj膮 U艁 jest kszta艂cenie wysokiej klasy naukowc贸w i specjalist贸w w wielu dziedzinach humanistyki, nauk spo艂ecznych, przyrodniczych, 艣cis艂ych, nawet medycznych. U艁 wsp贸艂pracuje z biznesem, zar贸wno na poziomie kadrowym, zapewniaj膮c wykwalifikowanych pracownik贸w, jak i naukowym, oferuj膮c swoje know-how przedsi臋biorstwom z r贸偶nych ga艂臋zi gospodarki. Uniwersytet 艁贸dzki jest uczelni膮 otwart膮 na 艣wiat - wci膮偶 ro艣nie liczba ucz膮cych si臋 tutaj student贸w z zagranicy, a polscy studenci, dzi臋ki programom wymiany, poznaj膮 Europ臋, Azj臋, wyje偶d偶aj膮 za Ocean. Uniwersytet jest cz臋艣ci膮 艁odzi, dzia艂a wsp贸lnie z 艂odzianami i dla 艂odzian, anga偶uj膮c si臋 w wiele projekt贸w spo艂eczno-kulturalnych.
Zobacz nasze projekty naukowe na
Tekst: prof. Ewa Ko艂odziejczyk, Instytut Bada艅 Literackich Polskiej Akademii Nauk
Redakcja: Centrum Promocji U艁