
Helicobacter pylori, czyli z czym się mierzymy?
Helicobacter pylori to Gram-ujemna bakteria, która potrafi kolonizować nieprzyjazne kwaśne środowisko jakim jest żołądek. Jej odkrycie w 1983 roku całkowicie zmieniło myślenie o chorobach żołądka, ponieważ wcześniej sądzono, że w takich warunkach żadna bakteria nie jest w stanie przetrwać.
Szacuje się, że na świecie zakażonych jest średnio około 50% ludzi, natomiast w niektórych krajach odsetek ten sięga nawet do 80%. Polska należy do krajów o wyższej niż przeciętna częstości zakażeń. W większości przypadków zakażenie przebiega bezobjawowo, co sprawia, że wiele osób nie wie, że jest nosicielem tych bakterii. U około 20% osób zakażonych rozwija się zapalenie błony śluzowej żołądka lub dwunastnicy, wrzody tych narządów, a u około 1% – rak żołądka. To właśnie długotrwałe, przewlekłe zakażenie stanowi największe zagrożenie zdrowotne.
Bakterie te mogą być przenoszone z matki na dziecko – często już w okresie okołoporodowym. Możliwa jest również transmisja przez kał lub ślinę u osób w każdym wieku. Zakażenie nie przenosi się drogą wziewną ani przez kontakt ze zwierzętami, choć badania nad drogami transmisji zakażenia wciąż trwają.

Jednym z głównych problemów w leczeniu zakażeń Helicobacter pylori jest narastająca oporność tych bakterii na antybiotyki. Ponadto nasz układ odpornościowy zwykle nie jest w stanie wyeliminować tych bakterii, które umiejętnie unikają mechanizmów obronnych organizmu.
Skąd pomysł na badania nad preparatem zapobiegającym rozwojowi zakażenia?
Impulsem była zarówno skala problemu zdrowotnego, jak i rekomendacje Światowej Organizacji Zdrowia, które wskazują na pilną potrzebę poszukiwania alternatywnych metod zapobiegania zakażeniom wywoływanym przez te bakterie oraz fakt, że do tej pory nie opracowano skutecznej szczepionki dla osób z grup podwyższonego ryzyka, która byłaby dostępna komercyjne. Przesłanką do podjęcia badań były dotychczasowe wyniki wieloletnich badań prowadzonych w Katedrze Immunologii i Biologii Infekcyjnej pod kierunkiem prof. dr hab. Magdaleny Mikołajczyk-Chmieli wraz z współpracownikami nad przebiegiem zakażeń Helicobacter pylori i rozwojem procesów odpornościowych w odpowiedzi na nie. Badania te były prowadzone z udziałem uznanych ośrodków badawczych krajowych (Instytutem Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, Uniwersytetem Medycznym w Łodzi, Uniwersytetem im. Jana Kochanowskiego w Kielcach, Międzyuczelnianym Wydziałem Biotechnologii UG-MUG w Gdańsku) i zagranicznych (Zakładem Mikrobiologii Medycznej Uniwersytetu w Lund, w Szwecji, Zakładem Mikrobiologii Narodowego Uniwersytetu w Galway w Irlandii). Przystępując do kolejnego etapu badań zdecydowaliśmy się opracować model zwierzęcy, jakim jest kawia domowa, który pozwolił nam zrozumieć, jak przebiega wczesna – ostra faza zakażenia, a następnie faza przewlekła.

Do badań nad zakażeniem Helicobacter pylori wybraliśmy kawie domowe z uwagi na to, że komórki nabłonkowe żołądka tych zwierząt są podobne do takich komórek człowieka. Co więcej, reakcje odpornościowe u tych zwierząt rozwijają się w sposób podobny jak u człowieka. To daje możliwość przewidywania efektów stosowania nowych preparatów przeciwko Helicobacter pylori do wzbudzania odporności przeciwko tym bakteriom u ludzi. Badania nad opracowaniem modelu zwierzęcego i jego charakterystyką były prowadzane za zgodą lokalnej komisji etycznej ds. doświadczeń na zwierzętach w ramach grantu badawczego OPUS dotowanego ze środków Narodowego Centrum Nauki, a część badań realizowałam w ramach mojej pracy magisterskiej w Katedrze Immunologii i Biologii Infekcyjnej pod kierunkiem Prof. dr hab. Magdaleny Mikołajczyk-Chmieli oraz opieką dr Marii Walenckiej. Wiele badań, które pozwoliły zrozumieć przebieg i konsekwencje tego zakażenia uzyskałam podczas realizacji w tej jednostce pracy doktorskiej.

Na czym polega koncepcja opracowanego rozwiązania i czy możemy już mówić o sukcesie?
Jak wspomniałam pałeczki Helicobacter pylori unikają pewnych mechanizmów odpornościowych gospodarza m.in. są słabo pochłaniane i eliminowane przez komórki żerne jakimi są makrofagi. Hamują też aktywność limfocytów. Zatem skupiliśmy się na stworzeniu takiego preparatu, który skutkowałby bezpośrednim działaniem przeciwbakteryjnym i przywracałby aktywność komórek odpornościowych osłabioną przez te bakterie. W immunologii zakażeń znane są zastosowania drobnoustrojów przeciwko innym czynnikom zakaźnym. W ostatnich latach wiele uwagi poświęca się prątkom szczepionkowym Mycobacterium bovis BCG, które są stosowane w programie szczepień ochronnych przeciwko gruźlicy.

Wykazano, że takie prątki mogą również nasilać odporność przeciwko innym chorobom zakaźnym. Ponadto, są stosowane we wspomaganiu leczenia raka pęcherza moczowego ze względu na swoje właściwości aktywujące komórki odpornościowe. We współpracy z dr hab. Markiem Brzezińskim z Centrum Badań Molekularnych i Makromolekularnych, prof. tej jednostki przygotowaliśmy cząsteczkę nośnikową z chitozanu, w której zamknęliśmy prątki szczepionkowe BCG. Nośnik chitozanowy został zmodyfikowany tak, aby prątki po podaniu zwierzętom drogą pokarmową uwalniały się w żołądku – w miejscu zasiedlonym przez pałeczki Helicobacter pylori oraz w jelicie, gdzie występuje śluzówkowy układ odpornościowy stanowiący „centrum odporności”. W opracowanym preparacie, oprócz prątków szczepionkowych, bardzo ważna jest również chitozanowa osłonka nośnika. Chroni ona prątki szczepionkowe przed kwaśnym środowiskiem żołądka i umożliwia ich stopniowe uwalnianie dokładnie tam, gdzie powinny działać. Kluczowe było dla nas to, że chitozan rozpuszcza się wyłącznie w kwaśnym środowisku, więc zakładaliśmy, że po podaniu dożołądkowym bakterie uwolnią się stopniowo i najprawdopodobniej czasowo skolonizują komórki nabłonkowe żołądka po nakierowaniu tym nośnikiem.
Sam chitozan ma pewne właściwości bakteriobójcze i immunomodulujące, zatem używając go jako nośnika chcieliśmy dodatkowo wzmocnić działanie prątków szczepionkowych BCG. Takie były założenia koncepcji nośnika chitozanowego zawierającego prątki szczepionkowe BCG.
- mówi dr hab. Weronika Gonciarz, prof. UŁ
W modelu zwierzęcym u większości kawii domowych, które otrzymały drogą pokarmową nośnik zawierający prątki szczepionkowe BCG, a następnie eksperymentalnie zakażonych Helicobacter pylori nie wykryliśmy materiału genetycznego Helicobacter pylori. Zaobserwowaliśmy również przywrócenie równowagi immunologicznej w tkance żołądka na co wskazywała obecność komórek odpornościowych o funkcji regulacyjnej oraz limfocytów pamięciowych, co pozwala sugerować, że ochrona może być długotrwała.
Patenty i dalsze plany
Opracowany nośnik chitozanowy z prątkami szczepionkowymi BCG otrzymał patent. To bardzo ważny krok, który umożliwia dalszy rozwój opracowanej technologii tworzenia nośnika m.in. poprzez potencjalną współpracę z laboratoriami przemysłu farmaceutycznego.

Po otrzymaniu nośnika i sprawdzeniu, że faktycznie udało się nam opracować sposób zamykania prątków szczepionkowych BCG w nośniku podjęliśmy próbę zabezpieczenia naszego pomysłu w urzędzie patentowym. Pierwszym krokiem było skierowanie zapytania w tej sprawie do Centrum Transferu Technologii UŁ, które pomogło nam w przeprowadzeniu procedury. To jest bardzo długa i skomplikowana ścieżka, ale kilka dni temu dostaliśmy informację, że opracowany przez nas sposób enkapsulacji prątków szczepionkowych Mycobacterium bovis BCG w nośniku chitozanowym został opatentowany. Właścicielem patentu jest Uniwersytet Łódzki.
- wyjaśnia dr hab. Weronika Gonciarz, prof. UŁ
Kolejnym krokiem w badaniach nad opracowanym nośnikiem są badania toksykologiczne oraz badania długoterminowe na modelu zwierzęcym, ze zwiększeniem skali doświadczeń. Ich przeprowadzenie umożliwi potwierdzenie słuszności przyjętej koncepcji tworzenia nośnika do kontrolowania zakażeń Helicobacter pylori. Po zakończeniu zaawansowanych badań laboratoryjnych, dalsze etapy badań, których celem jest opracowanie produktu leczniczego lub profilaktycznego, powinny zmierzać do potwierdzenia działania preparatu u ludzi w wieloetapowych kontrolowanych badaniach klinicznych. W przypadku naszego nośnika droga do tego etapu jest jeszcze bardzo odległa. Czeka nas wciąż wiele badań o charakterze podstawowym w celu dogłębnego zbadania biologicznych efektów opracowanego nośnika. Dopiero te badania wykażą czy przyjęta koncepcja jest słuszna.
Chcielibyśmy aplikować o kolejne projekty, tym razem badawczo-rozwojowe, które pozwolą na dalsze rozwijanie opracowanej przez nas technologii. Konieczne będzie więc nawiązanie współpracy z firmą komercyjną. Mam nadzieję, że już wkrótce uda nam się taki projekt złożyć i przekonać grantodawców, że warto przyznać środki na ten cel
- podsumowuje dr hab. Weronika Gonciarz prof. UŁ

Prezentowane wyniki badań zostały uzyskane podczas realizacji w Katedrze Immunologii i Biologii Infekcyjnej UŁ projektu SONTA 18 „Ocena zdolności prątków Mycobacterium bovis BCG-onko do kontrolowania rozwoju zakażenia Helicobacter pylori” z Narodowego Centrum Nauki, którego kierownikiem jest dr hab. Weronika Gonciarz, prof. UŁ. Partnerami w projekcie są naukowcy z Katedry Immunologii i Biologii Infekcyjnej (prof. dr hab. Magdalena Mikołajczyk-Chmiela, mgr Patrycja Jaroniek), Działu Funkcjonalnych Polimerów i Materiałów Polimerowych, Centrum Badań Molekularnych i Makromolekularnych PAN w Łodzi (dr hab. prof. CBMiM Marek Brzeziński z zespołem) oraz Zakładu Biochemii Farmaceutycznej i Diagnostyki Molekularnej, Wydziału Farmaceutycznego, Uniwersytetu Medycznego w Łodzi (prof. dr hab. Ewa Balcerczak z zespołem).
Zachęcamy do zapoznania się z prezentowanymi wynikami badań:
Oraz z pozostałymi efektami projektu SONATA 18:
Redakcja: Kamila Knol-Michałowska (Centrum Promocji, Wydział Biologii i Ochrony Środowiska UŁ)
Grafika i zdjęcia: Mateusz Kowalski (Centrum Promocji, Wydział Biologii i Ochrony Środowiska UŁ)
Informacje: dr hab. Weronika Gonciarz, prof. UŁ (Katedra Immunologii i Biologii Infekcyjnej UŁ)