Nie tylko polska sprawa
Konstytucja 3 maja kojarzy się przede wszystkim z historią Polski. Jednak, jak podkreśla dr Andrzej Kompa, była ona częścią znacznie szerszych przemian, które pod koniec XVIII wieku ogarniały Europę.
Był to czas oświecenia, reform politycznych i nowych idei dotyczących państwa, społeczeństwa oraz praw obywateli. Właśnie wtedy zaczęto tworzyć nowoczesne akty prawne, które miały porządkować życie państw w sposób całościowy. Konstytucja 3 maja jako pierwsza w Europie wpisuje się w ten dorobek czasów oświeceniowych
– mówi historyk.
Ekspert zaznacza, że oczywiście wcześniej istniały dokumenty zawierające przepisy o charakterze konstytucyjnym. Wymienia choćby statuty San Marino z 1600 r. czy polskie artykuły henrykowskie z 1573 r. Jednak Konstytucja 3 maja miała inny charakter. To była próba generalnego uporządkowania nie tylko kwesti politycznych, ale także społecznych.
Pierwsza w Europie, druga na świecie?
Często słyszymy, że Konstytucja 3 maja była pierwszą w Europie i drugą na świecie, po konstytucji Stanów Zjednoczonych. Czy to stwierdzenie jest całkowicie precyzyjne?
Dr Kompa odpowiada, że nie zawsze musi chodzić o ścisły ranking.
Sformułowanie to, powtarzane jak mantra rokrocznie w polską majówkę bardzo nam zresztą powszednieje. Poniekąd ma nam pomóc zrozumieć ważność konstytucji i zrozumieć, dlaczego po tylu dekadach, po całych dwóch stuleciach i jeszcze kawałku trzeciego, mamy obchodzić rocznicę przyjęcia tego aktu prawnego jako czegoś wyjątkowego
– wyjaśnia.
Innymi słowy nie chodzi wyłącznie o to, czy była pierwsza, druga czy piąta. Ważniejsze jest to, że była odważnym projektem reformy państwa w chwili, gdy Rzeczpospolita znajdowała się pod ogromną presją mocarstw ościennych.
Koniec liberum veto i próba naprawy państwa
Konstytucja 3 maja miała rozwiązać konkretne problemy ustrojowe. Jednym z najważniejszych była likwidacja liberum veto, które przez lata paraliżowało życie polityczne Rzeczypospolitej.
Likwidacja liberum veto, która przenosiła punkt ciężkości decyzji politycznych w stronę decyzji większościowych, była nowoczesnym postąpieniem. To była zmiana fundamentalna. Państwo, w którym pojedynczy poseł mógł zablokować obrady sejmu, nie było w stanie skutecznie działać. Konstytucja miała więc wyrwać Rzeczpospolitą z politycznego bezwładu
– podkreśla dr Kompa.
Drugą ważną zmianą była rezygnacja z monarchii elekcyjnej na rzecz monarchii dziedzicznej. Nie chodziło jednak o absolutną władzę króla. Wręcz przeciwnie, według historyka był to model monarchii parlamentarnej, nie bez władzy króla i ministrów, ale z doniosłą rolą parlamentu, władzą jako taką z woli narodu i z trójpodziałem władz.
– tłumaczy historyk.
Władza wykonawcza miała być sprawniejsza, sądownictwo niezależne od władzy ustawodawczej i wykonawczej, państwo bardziej stabilne, a sukcesja tronu mniej podatna na obce wpływy i chaos czasów bezkrólewia.
Krok w stronę zmian
Konstytucja 3 maja nie była dokumentem idealnym według dzisiejszych standardów. Dr Kompa zwraca uwagę, że nie wszystkie jej rozwiązania można uznać za nowoczesne czy równościowe w dzisiejszym rozumieniu. Jednocześnie podkreśla, że w realiach XVIII wieku była ważnym krokiem naprzód.
Poprawiała sytuację mieszczaństwa, wzmacniała ochronę chłopów, pozostała we wdzięcznej pamięci polskich Żydów, czyniła każdego imigranta z definicji wolnym i wpisywała się w proces ograniczania dawnych stanowych nierówności. Była aktem ustrojowym, który raczej wolności zabezpieczał, niż im szkodził. Gdyby zdążyła funkcjonować dłużej, uzupełniłyby ją przewidziane w art. VIII kodeksy: cywilny i karny.
– mówi ekspert.
Co Konstytucja 3 maja mówi nam dzisiaj?
Choć dokument powstał ponad 200 lat temu, jego przesłanie pozostaje aktualne. Według dr. Kompy najważniejsza lekcja dotyczy praworządności.
Pomyślność obywateli danego państwa i wszystkich ludzi pozostających pod jurysdykcją danego państwa zależy wyłącznie od tego, czy konstytucja jest aktem prawnym przestrzeganym
– mówi historyk i dodaje, że konstytucja nie działa sama z siebie. Musi być przestrzegana i wykonywana przez polityków, instytucje i obywateli. Jeśli jej zasady są naciągane, obchodzone lub wykorzystywane w walce politycznej, państwo słabnie.
Święto obywatelskości i państwowości
Czy 3 maja powinien być świętem obywatelskości? Zdaniem dr. Kompy – zdecydowanie tak.
Jest to święto i państwowości, i obywatelskości jednocześnie
– podkreśla.
Historyk przypomina, że Polacy musieli walczyć nawet o samo prawo do obchodzenia tej rocznicy. W czasach zaborów, okupacji i PRL świętowanie 3 maja bywało aktem odwagi.
Ciekawostka: Polska bez pretendenta do tronu
Na koniec dr Kompa przywołuje mniej znany skutek Konstytucji 3 maja. Dokument przewidywał dziedziczność tronu i przejściowy, ponowny związek Polski z saską dynastią Wettinów. Po śmierci Stanisława Augusta Poniatowskiego panować miał elektor saski, Fryderyk August, wnuk Augusta III. Wbrew obiegowej opinii, twórcy konstytucji 3 maja nie zakładali unii personalnej z Saksonią na wiele pokoleń. Elektor saski nie miał syna, nigdy się go później nie doczekał, a w jego ojczyźnie prawo salickie pozwalało na sukcesję tronu jedynie w linii męskiej. tymczasem infantką polską miała zostać Maria Augusta Nepomucena, córka Fryderyka Augusta – i to od niej (i wybranego jej przez polski parlament męża) miała zacząć się nowa polska linia królów. Problem w tym, że niedoszła infantka, choć dożyła starości, nigdy nie wyszła za mąż i nie miała potomstwa.
Konstytucja przewidywała, że w takiej sytuacji kolejnego władcę, protoplastę kolejnej dynastii wybierze suwerennie polski Sejm. Nieoczekiwany rezultat? Polska jest jednym z bardzo niewielu krajów na świecie, który nie ma żadnego legalnego pretendenta do tronu
– mówi historyk.
Dziedzictwo, które zobowiązuje
Konstytucja 3 maja była aktem odwagi politycznej. Nie uratowała państwa przed zaborami, ale pokazała, że Rzeczpospolita nie była skazana na upadek z powodu braku pomysłów sanacji. Przeciwnie, potrafiła stworzyć jeden z najważniejszych dokumentów ustrojowych swojej epoki. Gdyby Polska nie została zniszczona przez potężnych sąsiadów byłaby zapewne kluczem do koniecznych modernizujących reform w kolejnym stuleciu. Tym bardziej, że przewidywano rewizję ustawy zasadniczej co ćwierć wieku na specjalnym sejmie. Dobrym przykładem analogicznym jest Szwecja, która – mimo zagrożenia – była w stanie przetrwać i reformować się wewnętrznie.
Dlatego 3 maja nie jest tylko datą z podręcznika. To przypomnienie, że państwo wymaga odpowiedzialności, prawo najwyższe musi być przestrzegane, a obywatelskość nie kończy się na świętowaniu, tylko zaczyna się od troski o wspólnotę. Świętujmy więc tym bardziej, że wbrew obiegowej opinii nie są to obchody narodowej klęski, a sukcesu.
Materiał: dr Andrzej Kompa
Redakcja: Kacper Szczepaniak, Centrum Komunikacji Marki