Do sieci UNIC należą: Uniwersytet Łódzki, Erasmus University Rotterdam w Holandii, University of Deusto w Hiszpanii, Ruhr University Bochum w Niemczech, University of Liège w Belgii, University of Oulu w Finlandii, University of Zagreb w Chorwacji, Koç University w Turcji, Malmö University w Szwecji oraz University College Cork w Irlandii. To sojusz 10 uczelni rozwijających edukację i badania zaangażowane społecznie, silnie związane z miastami postindustrialnymi.
A jak w tych krajach obchodzi się Wielkanoc?
Zdaniem dr Eweliny Kostrzewskiej najbardziej zaskakuje to, jak wiele elementów pozostaje wspólnych mimo różnic kulturowych.
Pewne rzeczy są wspólne: wystawne śniadanie w niedzielę, które przeciąga się do obiadu, a w menu jaja, mięsa, słodkości. W drugi dzień odwiedzamy znajomych, przyjaciół, wyjeżdżamy z domu na łono natury
– mówi badaczka.
Najbardziej widowiskowe są właśnie te lokalne opowieści
Możemy opowiedzieć o dzwonach w Belgii, królestwie czekolady, które w czwartek odlatują do Watykanu, by zostać poświęcone przez Papieża, a wracają w niedzielę wypełnione słodyczami, które się gubią po drodze dla dzieci
– opowiada dr Kostrzewska.
W Holandii święta mają z kolei kwiatowy akcent.
Holandia włada tulipanami i od 1985 roku zawsze wysyła je do Watykanu, a Papież dziękuje w niedzielnym orędziu za kwiaty
– przypomina antropolożka.
W Niemczech mocno obecny jest zajączek wielkanocny, ten sam, który z czasem zadomowił się także w Polsce.
W Hiszpanii zaś Wielkanoc przybiera formę spektaklu.
Wyjątkowe procesje w Hiszpanii, zwłaszcza w Sewilli, odbywane w nocy, przez liczne bractwa są wyjątkowym przeżyciem. Zakapturzone postacie przemierzające ulice, robią wrażenie
– mówi badaczka.
W Szwecji i Finlandii można z kolei trafić na zwyczaje tak osobliwe, jak choćby świąteczne imprezy z toczeniem sera.
Na tym tle polska Wielkanoc okazuje się bardzo europejska.
Menu mamy bardzo podobne, wspólne
– zauważa dr Kostrzewska.
Jaja, mięsa, ciasta i świąteczne śniadanie to motywy rozpoznawalne niemal wszędzie. Ale już święcenie pokarmów pozostaje zwyczajem szczególnie mocno kojarzonym z Polską. Podobnie jak przywiązanie do świątecznej symboliki wpisanej w konkretne gesty, produkty i rodzinne rytuały.
Jaja na świątecznym stole są uniwersalne i co ciekawe zdobienie ich jest znane od tysięcy lat
– podkreśla badaczka i dodaje, że to symbol znacznie starszy niż wiele współczesnych zwyczajów.
Dekorowanie jaj znano już w starożytności, a ich wyjątkową moc podkreślano w różnych kulturach. W Polsce do dziś barwimy jajka, najczęściej tradycyjnie na czerwono, choć nie zawsze pamiętamy, jak głęboko ten kolor zakorzeniony jest w chrześcijańskiej symbolice.
Polska ma też swoje bardziej lokalne, mniej oczywiste wielkanocne opowieści
Ciekawym trochę lokalnym obrzędem jest pogrzeb śledzia i żuru na Kujawach, odprawiany na koniec wielkiego postu
– mówi dr Kostrzewska. Po tygodniach postu żur i śledź stają się bohaterami symbolicznego pożegnania, a na stole mogą wreszcie pojawić się świąteczne obfitości.
A co z religijnością?
Tu, zdaniem ekspertki, Polska wciąż wyróżnia się na tle części zachodniej Europy.
Myślę też, że w Polsce wciąż przykładamy uwagę do duchowego wymiaru tego najważniejszego święta w Kościele katolickim i nie zapominamy, dlaczego świętujemy, a w krajach zachodnich często jest to ważne święto, ale czasem zapomina się o powodzie tego wiosennego zamieszania
– mówi.
Jak święta przeżywają młodzi?
Z moich rozmów z naszymi studentami wynika, że wciąż spędzają Wielkanoc tradycyjnie w domu i z rodziną. Wędrują ze święconką, jedzą śniadanie w niedzielę, a w poniedziałek kultywują śmigus-dyngus, tylko w formie eleganckiej i, jak sami to opisywali, w formie „light’”
– opowiada dr Kostrzewska.
Okazuje się, że Europa całkiem nieźle mówi wspólnym świątecznym językiem. W tym języku są jajka, długi rodzinny stół, słodycze, wiosna i obietnica nowego początku. Ale zaraz potem każdy dopowiada coś od siebie, z własnym akcentem, temperamentem i wyobraźnią. Jesteśmy porozrzucani pod różnymi szerokościami geograficznymi. Wszędzie pachnie trochę inaczej, inaczej brzmi i inaczej wygląda, ale wciąż opowiada o tym samym – o spotkaniu, radości, odradzaniu się świata i potrzebie bycia razem. Dzięki temu, nawet jeśli siadamy do stołu w różnych krajach, w gruncie rzeczy wszyscy rozumiemy się bez większego tłumaczenia.
Materiał: dr Ewelina Kostrzewska
Redakcja: Kacper Szczepaniak, Centrum Komunikacji Marki
Grafika: Michał Strzelec, Centrum Komunikacji Marki